logo
Wtorek, 18 stycznia 2022 r.
imieniny:
Beatrycze, Małgorzaty, Piotra, Woluzjana  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Marian Grabowski
Wspólnota słuchających Jezusa
Liturgia.pl
 
fot. Roam In Color | Unsplash (cc)


Marta. Patronka nie zapobiegliwych gospodyń, ale patronka wszystkich, którzy naprawdę chcą słuchać Jezusa i którzy dają się Mu w tym poprowadzić.

 

Gdy oni wyruszyli, On wszedł do jakiejś wsi. Podjęła Go tam pewna kobieta imieniem Marta. Miała ona siostrę imieniem Maria, która, przysiadłszy u stóp Pana, słuchała Jego słowa. Marta zaś była zajęta posługą. Przystanąwszy powiedziała: „Panie, czy Cię to nie obchodzi, że moja siostra zostawiła mnie samą, bym usługiwała? Powiedz jej, aby mnie wspomogła”. A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, jednego zaś potrzeba. Maria wybrała dla siebie dobry udział, który nie zostanie jej odebrany”.

(Łk 10.38-42)


Jak sugeruje pierwsze zdanie interlinearnego przekładu, Jezus gości u Marty bez uczniów. W kameralności jej domu powstaje wspólnota. Wspólnota tego, kto mówi i wspólnota tego, kto słucha. Inicjuje ją mówiący, ale bez wsłuchanego, bez Marii nigdy by nie powstała.

O zaistnieniu wspólnoty informuje skarga Marty. Jest ekstremalnie nietypowa. Kto z nas poskarży się gościowi, że jeden z domowników jest niesolidarny w wysiłku ugoszczenia go! Zarzuty, pretensje do niesolidarnych domowników pojawiają się po wizycie. Poza tym, jeśli Jezus gościł u Marty sam, może z osobą towarzyszącą, to tej pracy tak wiele gospodyni nie miała. Co innego, gdyby miała nakarmić całą grupę uczniów.

Tylko jeden powód tłumaczy zachowanie Marty, jej otwartą skargę na Marię do Jezusa. Marta wyczuwa wspólnotę. Chce do niej też należeć, a czuje się poza jej obrębem. Skarga na Marię nie wygląda na wyraz poczucia krzywdy, ale jest wyrazem poczucia wyobcowania. Skarga Marty jest wołaniem o przyjęcie do tej wspólnoty.

Jezus zwracając się do Marty nie wytyka, nie strofuje, nie poucza. W Jego słowach musi być pokój i łagodność. Co pozwala tak myśleć? Każdy, kto wychowywał dzieci, uczniów – ludzi, którzy go kochają, nie ryzykuje wypowiedzi, na którą odważył się Jezus. Nie ryzykuje wypowiedzi porównujących typu: ty dobrze, ty kiepsko. Nie ryzykuje, bo nie chce budzić zazdrości w sercu jednego, a pysznienia się u drugiego.

Nieraz trzeba tak powiedzieć, ale sztuką jest umieć to zrobić i wiedzieć, kiedy jest niezbędnie potrzebne. Jezus, sądzę, wyraźnie słyszy skargę Marty, może widzi, że Maria już podnosi się i wstaje, by pomóc siostrze. I mówi, co mówi. Dla obu sióstr błogosławione.

Gdy Marta przyjmie Jego słowa, to nie tylko zacznie uwalniać się od przemocy zapobiegliwości. Stanie się jeszcze coś, co dyskretnie komunikuje Jan.

Jezus zbliża się do Betanii po śmierci Łazarza. Marta wybiega Mu na spotkanie. Rozmawiają. Potem czytamy. Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: „Nauczyciel [tu] jest i woła cię”. (J 11.28) Jan nic nie pisze, by Jezus powiedział do Marty – zawołaj siostrę. Skąd Marta wie, że Jezus chce obecności Marii?

Usłyszała, myślę. Sądzę, że należy do tych, co mają na Niego słuch absolutny.

 

Marian Grabowski
Liturgia.pl | 17 lipca 2010

 
Zobacz także
ks. Józef Bakalarz TChr

Jan nauczał i chrzcił nad Jordanem. Do proroka ustawiła się kolejka pokutników, kandydatów do chrztu. Był to swoisty pochód Izraelitów, którzy swe nadzieje związali z Mesjaszem. W ten pochód włączył się sam Jezus – niewinny Baranek, który pokuty nie potrzebował. Co Go skłoniło do tego czynu? Wewnętrzna solidarność z grzesznikami, pragnienie wspólnoty z nimi. Ojcowie Kościoła mówią, że przez swoje zanurzenie w Jordanie Jezus obmył całą ludzką naturę.

 
Rozmowa z z o. Lucjanem Ubyszem
Po ludzku Maksymilian Kolbe przegrał - zginął straszną śmiercią, ale w perspektywie ducha zwyciężył, bo zrealizował najwyższe prawo - prawo miłości. Kardynał Wyszyński powiedział o nim swego czasu, że tak naprawdę to Maksymilian wygrał II wojnę światową. Tam gdzie panowała nienawiść i pogarda, on zwyciężył...
 
o. Stanisław Morgalla SJ
Nasze dwa najważniejsze święta stanowią wiodącą część Objawienia, dlatego sposób ich przeżywania jest sprawdzianem naszej wiary. I tu powinno pojawić się pytanie: Czy świętując je, przeżywamy ich najgłębszą istotę, czy też raczej ulegamy rosnącej presji sekularyzującego się otoczenia? Jest wielce prawdopodobne, że w nasze świętowanie wkradła się rutyna w złym tego słowa znaczeniu... 
 
 
___________________
 
 reklama