logo
Sobota, 11 lipca 2026 r.
imieniny:
Benedykta, Kariny, Olgi – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Michał Komorek
Wkraczając w Wielki Post
Idziemy
 
fot. Cynthia Young | Unsplash (cc)


Co z tego, że ktoś pości, jeżeli żyje w nienawiści?

 

Z ks. Bernardem Czerwińskim, proboszczem parafii św. Feliksa z Kantalicjo na Marysinie Wawerskim w Warszawie, rozmawia Michał Komorek

 

Czy w Środę Popielcową dużo jest wiernych w Kościele?

 

To dzień mocno zakorzeniony w naszej pobożności. Wiele osób przychodzi wtedy do kościoła, aby wyrwać się z codziennego zabiegania i pozwolić, by kapłan posypał ich głowę popiołem. Ale i w całym Wielkim Poście jest więcej ludzi niż w ciągu roku.

 

Zapytam prosto: po co nam w Kościele Wielki Post?

 

Odpowiem również prosto: po to, żeby nas nauczyć miłości Boga i bliźniego. Nie żyjemy dla siebie żyjemy dla Boga i dla drugiego człowieka. Wielki Post jest po to, żeby pomóc nam to sobie uświadomić. Z tą świadomością jesteśmy w stanie dobrze przygotować się do Świąt Paschalnych i z wiarą przeżyć mękę, śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa.

 

Nauczyć się miłości chciałbym, ale Wielki Post od razu kojarzy mi się z pokutą. A z tym to już u mnie gorzej.

 

Proszę pamiętać, że pokuta nie jest działaniem przyjemnym, tylko bolesnym. My takich działań nie chcemy podejmować – który chory ze złamaną nogą chce, żeby ta noga jak najdłużej go bolała? Żaden. Podobnie jest z pokutą. Unikamy jej, skracamy do absolutnego minimum, ponieważ nikt nie lubi, kiedy go boli. Ale bez wątpienia pokuty potrzebujemy, dlatego że jesteśmy grzesznikami. A pokuta jest lekarstwem dla duszy. To lekarstwo pomaga nam wydźwignąć się z upadku grzechu.

 

A jak dobrze pokutować? Jak w Księdza parafii przeżywany jest Wielki Post?

 

Kościół ma trzy sprawdzone praktyki pokutne: modlitwę, post i jałmużnę. Przez nie liturgia Kościoła nadaje kształt okresowi Wielkiego Postu. Wystarczy się tego trzymać. W naszej parafii co tydzień jest odprawiane nabożeństwo Drogi Krzyżowej, w niedziele śpiewane są Gorzkie Żale, przez cały okres Wielkiego Postu w kościele o godz. 6 rano modlimy się brewiarzem, zbieramy też jałmużnę dla potrzebujących. Do tego należy dodać wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i zabaw w piątki oraz ścisły post w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Są to tradycyjne praktyki pokutne, w Kościele obecne od wieków. Nie mamy żadnych specjalnych zwyczajów, także dlatego, że nie są one koniecznie potrzebne. Aby dobrze przeżyć Wielki Post, nie potrzebujemy jakiś szczególnych praktyk, te tradycyjne w zupełności wystarczą, trzeba tylko dobrze je realizować.

 

W 2014 r. CBOS opublikował dane, wedle których ponad 2/3 polskich katolików praktykuje jakieś pokutne zwyczaje w Wielkim Poście. Zastanawia mnie tylko, na ile to jest autentyczna potrzeba, a na ile kwestia tradycji?

 

Obserwując z zewnątrz, pewnie można wysunąć opinię, że to tylko tradycja, ale trudno zmierzyć wewnętrzne zaangażowanie człowieka, patrząc z boku. Ludzie różnie przeżywają wiarę: są katolicy wielkiego zaangażowania, ale są też tacy, którzy dopiero próbują nawiązać relację z Bogiem. Dlatego zawsze cieszę się, kiedy ludzie przychodzą do Kościoła. Mnóstwo osób podejmuje też faktyczny wysiłek pracy nad sobą i konkretne postanowienia.

 

Z tymi postanowieniami to różnie bywa. Ma Ksiądz jakieś rady?

 

Pokutę podejmujemy z miłości do Boga, i tylko ta miłość może nam pomóc w niej wytrwać. Bez miłości do Boga w ogóle trudno jest zrozumieć sens pokutowania. Post ma wyłącznie religijny charakter i nie dlatego odejmujemy sobie pokarmu, aby lepiej wyglądać albo być zdrowszym. Post to praktyczna realizacja miłości Boga i bliźniego.

 

Jeżeli dla kogoś wyrazem miłości jest – popularne u nas – odmawianie sobie słodyczy, to jak najbardziej można praktykować taką formę pokuty. Może jednak czasem lepiej byłoby nawet zjeść tego cukierka, a przestać mówić źle o drugim człowieku?

 

Pewnie, że lepiej, ale i trudniej.

 

Mówiłem już, że pokuta to nic łatwego ani przyjemnego. Bez miłości trudno nam owocnie pokutować, zaraz tracimy zapał, szukamy wymówek i rezygnujemy z postanowień. Wtedy jednak pokuta przestaje być lekarstwem, które leczy schorowane serce, a przekształca się w coś pozornego. Staje się jak bajpasy, które nie uchronią przed zawałem. Najwyżej go trochę odwleką.

 

Musimy też pamiętać, że nasza pokuta ma konkretny cel: jest nim miłość. Co z tego, że ktoś pości, nawet surowo, jeżeli jednocześnie żyje w nienawiści? Co z tego, że ktoś odmawia długie modlitwy, ale nie pomoże potrzebującemu? Albo co z tego, że ktoś intensywnie pomaga drugiemu, ale jednocześnie zaniedbuje swoją rodzinę? Każdy z nas ma podejmować takie zobowiązania, które nas do tej miłości przybliżą.

 

Rozmawiał Michał Komorek
Idziemy nr 9/2019

 
Zobacz także
Ks. Marek Starowieyski
Sprawiedliwość Boża okazała się nie tylko w losach Piłata, lecz także w losie Żydów. Wczesne średniowiecze było zafascynowane losami i zburzeniem Jerozolimy, a Wojna Żydowska Józefa Flawiusza w przekładzie łacińskim zwana Hegesipposem, stanowiła jedną z ulubionych lektur tej epoki. Taka jest geneza dwóch dziwnych i chwilami może nawet mało chrześcijańskich apokryfów: Zemsty Zbawiciela i Uzdrowienia Tyberiusza...
 
ks. Tomáš Halík

Jeśli Kościół ma przyczynić się do przemiany świata, sam musi zostać trwale przekształcony. Jeśli reforma, czyli zmiana formy struktur instytucjonalnych, ma przynieść dobre owoce, musi ją poprzedzać i jej towarzyszyć ożywienie „układu krążenia” Kościoła – a jest nim właśnie duchowość.

 
ks. Edward Staniek
Twój brat był umarły a znów ożył. Zaginął a odnalazł się (Łk 15, 5). Spotykamy się z Jezusem jako lekarzem. Grzech rozumie On jako chorobę. Można w niej trwać – wtedy to choroba przewlekła. Można w niej umrzeć – i wówczas jest to choroba śmiertelna. Do tej prawdy nawiązuje przypowieści o Synu Marnotrawnym, gdy Ojciec tłumaczy drugiemu synowi, że jego brat był umarły, a ożył.
 

___________________