logo
Wtorek, 13 października 2026 r.
imieniny:
Edwarda, Geraldyny, Teofila, Honorata – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Mateusz Mickiewicz
Syn, który najpierw powiedział „tak” na Boże zaproszenie, ale... Komentarz Bractwa Słowa Bożego
Mateusz.pl
 
fot. Danny Doneo | Pexels.com


Komentarz do pierwszego czytania

 

Prorok Ezechiel, który głosi swoje orędzie w drugiej połowie VI wieku przed Chrystusem, u schyłku królestwa Judy, gdy niebawem Jerozolima i świątynia zostaną doszczętnie zniszczone, a potem towarzyszy również wygnańcom, będąc razem z nimi uprowadzonym do Babilonii.


W dzisiejszym fragmencie prorok mówi o indywidualnej odpowiedzialności każdego człowieka za własne grzechy. Wówczas silne było przekonanie, że jeśli kogoś spotykają nieszczęścia albo choroby, to jest to spowodowane albo jego własnymi grzechami, albo grzechami jego przodków. Nie jest to tylko problem sprzed 2500 lat, bo nie tak dawno polscy księża biskupi przypomnieli nam w jednym z listów, żeby odrzucić pojęcia tzw. grzechu międzypokoleniowego i uzdrowienia międzypokoleniowego, i nie uważać czyjejś choroby czy wypadku za skutki grzechów jego rodziny. „Kościół od samego początku naucza, że grzech jest zawsze czymś osobistym i wymaga decyzji woli. Podobnie jest z karą za grzech. Każdy osobiście ponosi karę za swój grzech” (Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski, „Grzech pokoleniowy i uzdrowienie międzypokoleniowe”, pkt. 7, https://archwwa.pl/aktualnosci/grzech-pokoleniowy-i-uzdrowienie-miedzypokoleniowe-opinia-teologiczna-kep/).

 

Słowa proroka Ezechiela są dla nas bardzo konkretnym i mocnym wezwaniem do nawrócenia. Podczas, gdy tak łatwo relatywizuje się dziś różne grzechy, zwłaszcza ciężkie, a złe wybory próbuje się wyjaśnić wpływem innych czy kontekstem kulturowym, słowo Boże przypomina nam, że mamy ciągle podejmować trud odrzucenia zła i wyboru dobra; zmiany myślenia i postępowania od złego ku dobremu i od dobrego ku lepszemu, nigdy odwrotnie.

 

Komentarz do psalmu

 

Nieraz bardzo zawstydzają nas nasze własne grzechy. Pomimo tego, że poznaliśmy Chrystusa, nauczyliśmy się Go i niejednokrotnie gorliwie staraliśmy się zwlec z siebie starego człowieka i przyoblec nowego (por. Ef 4, 20-24), równie łatwo zaparliśmy się Mistrza i wybraliśmy własne, pokrętne i ciemne drogi, które ostatecznie tylko ranią nas, innych i naszą Świętą Matkę-Kościół.


Nieraz wstyd nam iść do spowiedzi, zrobić szczery rachunek sumienia, wrócić znów do Jezusa Miłosiernego. I w tym wszystkim przychodzi nam dziś na ratunek Psalm 25. To pokorna modlitwa człowieka, który z głębi skruszonego serca powierza całe swoje życie – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – miłosierdziu dobrego Boga.


„Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, na swoją miłość, która trwa od wieków. Nie pamiętaj mi grzechów i win mej młodości, lecz o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu ze względu na dobroć Twą, Panie”. To, co jest naszym ratunkiem i ocaleniem – a więc zbawieniem – to dobroć i miłosierdzie Boga, który się nie zmienia na gorsze ani na lepsze, bo zawsze jest samą Dobrocią i samym Miłosierdziem, On, który jako jedyny JEST (por. Wj 3,14). Pan Bóg nie ma humorów ani gorszych dni, On w Jezusie Chrystusie jest zawsze naszym Dobrym Pasterzem, który właśnie tam, gdzie najbardziej się wstydzimy, szuka nas, odnajduje i bierze na ramiona, jeśli tylko Mu na to pozwolimy.

 

Komentarz do drugiego czytania

 

Od rozważania fragmentu proroka Ezechiela o osobistej odpowiedzialności za grzechy, przez Psalm 25, który pomaga nam odwrócić się od nich i wrócić do miłosiernego Boga, liturgia słowa prowadzi nas do podniosłego, starochrześcijańskiego hymnu, o uniżeniu Chrystusa, Boga, który stał się Człowiekiem i dla naszego zbawienia przyjął haniebną śmierć na krzyżu.


Nasza nadzieja na Boże miłosierdzie, nasza nadzieja na odwrócenie się od grzechów i wybranie życia w świętości, to nie tylko idea, czy wzniosła myśl, nawet nie tylko śpiew. To spotkanie z Osobą, z Jezusem Chrystusem. Za każdym razem, kiedy idziemy do spowiedzi świętej, zostajemy obmyci Przenajświętszą Krwią i Wodą, które wypłynęły z Jego boku. W każdej Mszy świętej przyjmujemy Jego Ciało i Krew, mając jeszcze bardziej udział w Jego życiu.


Święty Paweł wzywa nas, żebyśmy pokory, postawy służby Bogu i ludziom, uczyli się przede wszystkim od Chrystusa. Chodzi tu o przyjęcie takiego „usposobienia”, jakie było w Panu Jezusie, o pragnienie, aby nasz egoizm i nasze niespójne i nieuporządkowane myśli i uczucia zostały uzdrowione w Nim, przemienione w Jego sposób myślenia i odczuwania. To jest proces, który może dokonać w nas łaska Boża, którą otrzymujemy zwłaszcza w sakramentach i w modlitwie.


Gdy dzisiaj dużo mówi się o nazywaniu i wyrażaniu uczuć – co jest ważne i potrzebne, bo Pan Bóg stworzył nas z darem przeżywania uczuć i emocji – słowo Boże daje nam kolejne światło: również nasze uczucia potrzebują uporządkowania, uzdrowienia, ukierunkowania. Nie musisz być niewolnikiem swoich uczuć – pozwól, aby zostały przemienione i upodobnione do uczuć Chrystusa.

 

Komentarz do Ewangelii

 

We wspólnocie pierwszego Kościoła, do której święty Mateusz pisał swoją Ewangelię, byli nie tylko Żydzi, ale także wielu chrześcijan nawróconych z pogaństwa. Dzisiejsza przypowieść pokazuje więc pewną paradoksalną dynamikę: choć to do Izraela zostały najpierw skierowane Boże obietnice, Żydzi – w tym naoczni świadkowie i słuchacze życia Jezusa Chrystusa – w dużej części odrzucili Go, zamknęli serce na dar Zbawiciela. Są oni podobni do syna, który najpierw powiedział „tak” na Boże zaproszenie, ale nic z tego nie wyniknęło. Tymczasem poganie, którzy na początku przez swój grzeszny sposób życia mówili Bogu „nie”, są jak drugi z synów, który ostatecznie opamiętał się i podjął pracę w winnicy, a więc w Kościele założonym przez Chrystusa.


Czy to tylko historia? Widzimy, jak dziś chociażby w nie tak dalekiej od nas Francji z roku na rok wzrasta liczba młodych dorosłych, którzy pewnie nieraz żyli jak poganie, ale podejmują świadomą decyzję nawrócenia i proszą o dar chrztu świętego. Tymczasem my w Polsce, którzy katolicyzm otrzymaliśmy z mlekiem matki, mamy serca często zatwardziałe na Boże działanie; co więcej, różne formy kultów pogańskich czy demonicznych, wróżby i horoskopy, mają dziś dużą popularność.


Zaczął się już rok szkolny, na dniach rozpoczynają naukę i pracę studenci i profesorowie. Do jakiej konkretnej formy pracy i posługi we wspólnocie Kościoła wzywa mnie dzisiaj Chrystus?

 

ks. Mateusz Mickiewicz
bractwoslowa.pl/
mateusz.pl

 
Zobacz także
ks. Edward Staniek
Twórcze działanie w społeczeństwie jest w dużej mierze oparte na autorytecie, na zaufaniu, jakim społeczeństwo darzy danego człowieka. Taka działalność z reguły budzi zazdrość. Inni bowiem pozostając w cieniu wybitnych autorytetów, nie mogąc im dorównać, zazdrośnie zmierzają do ich skompromitowania, a przez to do podcięcia zaufania społecznego. W tymdziałaniu nie przebierają w środkach, a najskuteczniejszym z nich jest oszczerstwo. 
 
Krzysztof Ołdakowski SJ

Leon XIV wprost powiedział, że dla niego ważne jest to, że będzie kolejnym następcą Leona XIII, papieża Rerum novarum. A ze względu na wyzwania, jakie stoją przed jego pontyfikatem, za absolutnie wiodące uznaje kwestie społeczne.


Z kard. Grzegorzem Rysiem rozmawia Krzysztof Ołdakowski SJ

 
Michał Piekara

Kim chcesz być? Kim chcesz się stawać? Jako kobieta, jako mężczyzna? Co jest dla Ciebie ważne? Czy w swoim życiu odkryłeś wartości, dla których warto żyć? Te ważne pytania przybliżą Cię do odpowiedzi na najważniejsze: czy wiesz, czego chcesz? Nie wystarczy sama mobilizacja i wewnętrzne przekonanie o gotowości do zmiany. Potrzeba jeszcze wiedzieć, co zmienić.

 

___________________