logo
Sobota, 23 października 2021 r.
imieniny:
Edwarda, Marleny, Seweryna, Jana Kapistrana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Anna Gładkowska
Sara - żona Tobiasza
Któż jak Bóg
 
fot. Evie S | Unsplash (cc)


Kobieta, która przeszła długą drogę: od pragnienia śmierci do chęci życia

 

Gdy tylko wstaniesz, niech pierwszą myślą w Twym sercu będzie słowo:
„dziękuje” – za minioną noc, za nowy dzień, za nową szansę.
Ten, kto zaczyna dzień od modlitwy, jest jak kwiat, który zwraca się ku słońcu
i dopiero wtedy może rozwijać się, i „pięknieć”,
bo Stwórca jako cierpliwy i kochający Ogrodnik
wylewa na kwiat strumienie Swych łask.

 

- Czy wiesz, jak to jest być nieszczęśliwą? Czy potrafisz sobie wyobrazić, co czuje kobieta będąca obiektem plotek? Dokądkolwiek się udasz spadają na Ciebie obelgi. Zewsząd słyszysz wyzwiska, że jesteś winna śmierci mężczyzn, których poślubiłaś, mimo iż na żadnego z nich nigdy nie podniosłaś ręki. Na pewno jesteś czarownicą albo kobietą opętaną i dlatego wszyscy trzymają się od Ciebie z daleka. Nie masz koleżanek ani przyjaciółki, której mogłabyś powierzyć swój smutek, która wysłuchałaby cierpliwie i znalazła lekarstwo na Twój ból – tak swoją opowieść rozpoczyna dzisiejsza bohaterka, która ma na imię Sara i mieszka wraz z rodzicami w Ekbatanie.


- Każdy mój kolejny dzień wypełniony jest płaczem, a ja coraz bardziej pogrążam się w rozpaczy. Do moich uszu docierają nie tylko słowa ludzi zupełnie obcych, ale również tych, którzy są tuż obok. Służąca mojego ojca jest wyjątkowo bezwzględna i nie tylko życzy mi bezpłodności, ale przede wszystkim śmierci (por. Tb 3, 7-9) – wyznaje kobieta.

 

Stojąc u bram piekła


Doświadczenie, które staje się udziałem Sary, powoduje, że w jej głowie pojawiają się myśli o samobójstwie, jako jedynej możliwej drodze ucieczki od codzienności wypełnionej cierpieniem. Kobieta staje na krawędzi życia i śmierci, nie czuje wsparcia ze strony najbliższych osób i coraz bardziej pogrąża się w otchłani niemocy. Kiedy w życiu zaczyna brakować nadziei, a każdy dzień wypełnia bez–nadzieja, bardzo łatwo w swoich decyzjach zbliżyć się do bram piekła, z którego nie ma już powrotu.


- Tak, myślałam o śmierci, czasami nawet jej pragnęłam, ale nadal żyję. Zapytasz: co mnie powstrzymało? Odpowiedź może Cię zaskoczyć. Tym, co nie pozwoliło mi odebrać sobie życia, było wspomnienie rodziców i świadomość, ile smutku przysporzę mojemu ojcu. Wiem, jak to jest doświadczać cierpienia, które rozrywa duszę na strzępy, i dlatego nie mogę stać się przyczyną takiego bólu dla nikogo z bliskich mi osób (por. Tb 3, 10) – wyjaśnia Sara.


- Nie potrafiąc znaleźć wyjścia z sytuacji, w której się znalazłam, w modlitwie szukam pomocy u Boga, powierzając Mu swoją rozpacz i bezsilność (por. Tb 3, 11-13.15). Powierzam się Jego opiece w sytuacji beznadziei i pozostawiam decyzję o moich dalszych losach Jego Miłosierdziu – wspomina bohaterka.

 

Gdy miłość miesza się ze strachem


Modlitwa Sary zostaje wysłuchana. Bóg posyła do niej Anioła Rafała (którego imię znaczy: „uleczył Bóg”), by kobieta została uzdrowiona. Nasz Stwórca nigdy nie pozostawia człowieka samego, nigdy nie odwraca od niego spojrzenia pełnego miłości, ale interweniuje w każdej sprawie, z którą się do Niego zwracamy. Niejednokrotnie przychodzi nam z pomocą poprzez osoby, które stawia na naszej drodze, i tak też było w przypadku Sary, gdy na jej drodze stanął Tobiasz. Od tamtej chwili rozpoczął się proces uzdrawiania kobiety, zwłaszcza w tym wszystkim, co dotyczy miłości i przygotowywania jej do małżeństwa.


- Na samym początku relacja z Tobiaszem, który jest moim krewnym, była bardzo skomplikowana, gdyż krążące na mój temat plotki wzbudziły w jego sercu strach. Ta sytuacja pokazuje ile krzywdy może wyrządzić kłamstwo zawarte w ludzkiej mowie. Dopiero prawda obecna w słowach Anioła Rafała wzbudziła w Tobiaszu miłość i pragnienie, aby otoczyć mnie opieką (por. Tb 6, 19) – w głosie Sary można wyczuć smutek.


- Jednak i w moim sercu miłość mieszała się ze strachem przed nowym związkiem. Lęk, że mężczyzna, którego poznałam, nie dostrzeże we mnie mądrej i pięknej kobiety, ale kogoś, kto zapewni mu bogactwo i wygodne życie, blokowała mnie tak skutecznie, że nie potrafiłam zaufać Tobiaszowi – wyznaje Sara.


- Pragnęłam mieć obok siebie bratnią duszę człowieka, któremu będę mogła zaufać i wobec którego będę mieć pewność, że uszanuje mnie jako kobietę. Bardziej niż połączenia ciał pragnęłam połączenia serc – wyjaśnia kobieta.

 

Odzyskana kobiecość


Zbliżenie się do siebie Tobiasza i Sary poprzedza swoisty rytuał. Mężczyzna za namową Anioła Rafała wyjmuje ze zjedzonej wspólnie ryby wątrobę i serce, i kładzie je na rozżarzonych węglach. Unoszący się z rybich wnętrzności zapach sprawia, że demon, który był przyczyną śmierci poprzednich mężów Sary, ucieka na pustynię (por. Tb 8, 1-3). Dlaczego Anioł poleca Tobiaszowi te konkretne części ryby? Zarówno serce, jak i wątroba mają znaczenie symboliczne: w sercu obecna jest miłość, zaś w wątrobie uczucia. Ich połączenie prowadzi do okiełznania popędu seksualnego, którego celem jest jedynie zaspokojenie ciała. W efekcie rodzi się: szacunek, zrozumienie, delikatność i czułość dla drugiej osoby.


Tobiasz naprawdę jest odpowiedzią na pragnienie Sary. Już na samym początku małżeńskiej drogi proponuje, aby wspólne życie powierzyli Bogu podczas modlitwy, uwielbiając Go i oddając się w Jego opiekę (por. Tb 8, 4-8). Mężczyzna zaprasza kobietę do współtworzenia małżeństwa, a nie do biernego poddania się mężowi. Gestem wspólnej modlitwy Tobiasz okazuje Sarze szacunek, a podczas połączenia ciał udowadnia, że chce być jej wierny. Dzięki słowom pełnym miłości, za którymi idą gesty wyrażające i potwierdzające uczucie mężczyzny, miejsce lęku w sercu Sary zajmuje czysta i prawdziwa miłość. Taka, o której czytamy w Pierwszym Liście św. Jana (por. 1 J 4, 18).


- Bóg wysłuchał mojej modlitwy dając mi nie to, o co prosiłam, ale to czego potrzebowałam. Postawił na mojej drodze mężczyznę, który, zamiast mnie oceniać, pokochał mnie taką, jaką jestem, z całą moją przeszłością. Tobiasz stał się moją teraźniejszością i przyszłością. I to właśnie myśli o przyszłości i pragnienie życia u boku Tobiasza wypełniają teraz mój umysł i moje serce – kończy swą opowieść kobieta.


Sara „działa z odzyskaną świadomością siebie jako kobiety; oddziałuje ciepłem i żywotnością; rozbudza radość życia u ludzi, których spotyka. Jej droga jest teraz drogą miłości, tak jak droga Tobiasza. Odzyskała równowagę i zaufanie; odzyskała dla siebie i dla tych, którzy będą jej powierzeni, żeby w trudnych i nieprzewidzianych sytuacjach zachować świadomość własnej siły i godności” (E. von Kalckreuth).

 

Anna Gładkowska
Któż jak Bóg 5/2021

 
Zobacz także
Marcin Makohoński
Odpowiedzią na pytanie, kim jest Maryja, jest dla mnie testament z krzyża. „Oto Matka” – mówił umierający na krzyżu Jezus. Nie powiedział: „Oto królowa” tylko „Matka”. „Bardziej Matką niż Królową” nazywała również Maryję św. Teresa od Dzieciątka Jezus. 

O codziennym poznawaniu Matki Bożej, Jej obecności w naszym życiu, miłości do niej i dobru, jakie za Jej wstawiennictwem otrzymujemy, z ks. Zygmuntem Grochowiakiem SDB, proboszczem parafii i kustoszem sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Kawnicach, rozmawia Marcin Makohoński 
 
Michał Wojciechowski
Skoro Bóg dał siebie poznać ludziom, człowiek może coś o Bogu powiedzieć. Biblia wyraża to zwłaszcza poprzez imiona Boże. Nie są to same nazwy, gdyż w języku hebrajskim pojęcia imienia (szem) zawiera w sobie ideę określenia, definicji. Używając imion Bożych ludzie wyrażają swoją wiedzę o Bogu i wiarę w Niego. 
 
ks. Paweł Siedlanowski
Tak łatwo nam przychodzi osądzanie innych. „Nie zabijaj brata zwadą, ręką, kaźnią, ani radą” – przypominał autor średniowiecznego, wierszowanego przekładu Dekalogu. „Nie osądzaj nikogo, dopóki nie staniesz przy jego kowadle i nie popracujesz jego młotem” – pisał Rick Riordan w książce Bitwa w Labiryncie.
 
___________________
 
 reklama