logo
Niedziela, 07 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Doroty, Olechny, Kajetana, Sykstusa – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ireneusz Rogala
Ora et labora
Różaniec
 
fot. Sandie Clarke | Unsplash (cc)


Zawołanie św. Benedykta to najprostsza i najlepsza recepta na świadectwo wiary w środowisku zawodowym. Mamy w Polsce to szczęście, że niemal sto procent członków społeczeństwa rozpoznaje podstawowe pojęcia wiary katolickiej. Wielu przyjmuje wartości z niej wypływające oraz stara się nimi żyć na co dzień.


Prawdomówność, rzetelność, poszanowanie własności i godności każdej osoby oraz jej pracy w naturalny sposób wypływają z wiary w Boga. Pierwszym świadectwem wiary w pracy jest rzetelność i uczciwe wykonywanie swoich zadań. To, że jestem człowiekiem wiary, powinno promieniować z zadań, które wykonałem, z mojego podejścia i zaangażowania. Aby tego dokonywać, zawsze potrzebna jest inspiracja, jakaś wewnętrzna energia, która nas w pracy prowadzi. Człowiek wiary czerpie ją z modlitwy, Eucharystii i życia we wspólnocie Kościoła.

 

Nie potrzeba wielkich słów i deklaracji – wystarczy gestami dać znać, że sprawy wiary są dla nas ważne. Kiedy na ważnym bankiecie przeżegnasz się przed posiłkiem, gdy podejmując się realizacji jakiegoś projektu, wypowiesz proste słowa: „W imię Boże zaczynajmy!” albo w razie pomyślnego przebiegu wydarzeń powiesz: „Opatrzność nad nami czuwa!”, to będzie to świadectwo wiary dla innych, mniej odważnych. Warto mieć właśnie takie nawyki, aby to, co w polskiej i europejskiej kulturze umacnia wiarę, przywołać i tym się dzielić.

 

W wielu miejscach pracy spotykamy znaki wiary, np. na ścianach szpitali i szkół wiszą krzyże jako znaki ufności w Bożą pomoc i źródło mocy w trudnych sytuacjach. Wśród braci górniczej jest proste pozdrowienie: „Szczęść Boże!”. Każdy zawód ma swojego patrona, np. opiekunem informatyków jest św. Izydor. W wielu elektrowniach widziałem wizerunki św. Maksymiliana Kolbego, patrona energetyków. Pszczelarze pamiętają natomiast o św. Ambrożym. Przez wiele lat w Trójmieście była sprawowana Msza święta w intencji wszystkich fryzjerów w dniu ich patronki św. Marii Magdaleny. Za plony rolnicy w Polsce dziękują Bogu dożynkami, marynarze zaś w trudnych chwilach wzywają Maryję, Gwiazdę morza.

 

Wystarczy nieco zainteresowania i naszej aktywności, aby zgromadzili się ludzie wiary z naszej pracy. Wówczas zobaczymy, jak nas wielu i jakie bogactwo stanowi praca w takiej atmosferze. Dbajmy jednak, aby zwyczaje nie miały tylko formalnego charakteru, np. aby składanie życzeń świątecznych zawierało w sobie przesłanie płynące z narodzenia Jezusa, a nie kończyło się na zdawkowym „zdrówka” itp.

 

Benedyktyńska wytrwałość, pracowitość i rzetelność zawsze przynosi wielkie owoce. Znam pewnego człowieka, którego pracodawca w obecności ważnych gości powitał katolickim pozdrowieniem: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”. I niechaj tak będzie – niech Jezus będzie zawsze pochwalony w naszej pracy!

 

Ireneusz Rogala
Różaniec 4/2016

 
Zobacz także

Na Ziemi istnieje tysiące języków i każdy z nich ma swoją wartość. Kto jednak chce należeć do Chrystusowego Kościoła, stoi przed zadaniem opanowania języka świętości. Jest to język Boga, bo On jest święty. On jest źródłem świętości. Świętość jest językiem Jego miłości. Ojciec kocha Syna, a Syn kocha Ojca. Nie jest to miłość zewnętrzna. Nie jest to miłość jednokierunkowa. Jest to miłość wzajemna. I ta miłość nazywana jest Duchem Świętym.

 
Maksymilian Nawara OSB
Człowieka wierzącego nie trzeba przekonywać o konieczności modlitwy. Nie tylko dlatego, że słyszał już o tym setki razy, ale także dlatego, że – bardziej lub mniej – czuje, że modlitwa jest podstawową potrzebą ludzkiego serca. Można na tę potrzebę reagować okazjonalnie: kiedy „źle się dzieje" lub „gdy jest nam dobrze". Można też podjąć decyzję: „chcę się modlić niezależnie od wszystkiego". Często jednak pojawia się problem – „chcę, ale nie za bardzo wiem jak". Modlitwa kojarzy się nam z czymś żmudnym, trudnym, a nawet nudnym.
 
O. Marian Zawada OCD
Istnieje niebezpieczna iluzja, że przestrzeń ludzka jest duchowo neutralna. Mówią niektórzy: często żyje się bez Boga, ale jest się poczciwym, a nawet szlachetnym. To jedno z największych kłamstw: jeśli człowiek nie żyje świadomie dla Boga i Bogiem - dryfuje w stronę demonicznego wymiaru, a jego dom wypełniają demony...
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm