Proroctwo starca Symeona o mieczu, który miał przeniknąć serce Matki Bożej, nie spowodowało zachwiania się Maryi w zaufaniu do Boga. Dlatego dziś możemy spoglądać na Nią jak na nauczycielkę.
Maryja pojawia się w Ewangelii nagle, w momencie Jej powołania. Widzimy Ją jako pełną łaski, wybraną, gotową do przyjęcia niezwykłego zaproszenia, a potem zawsze przy Jezusie, najbliższą Jemu i Apostołom. W Kościele zawsze była bliska świętym, którzy, mając do Niej zaufanie, pozwalali się Jej wychowywać, bo przecież dobra Matka wspiera i wychowuje – jeśli Jej na to pozwalamy.
Wielbi dusza moja Pana
Gdy pojawia się zaciekawienie Matką Bożą, gdy ktoś się zachwyca: "jakżeś Ty wspaniała!", niekiedy pada pytanie, jak mógł pojawić się ktoś taki. I wtedy odpowiadamy, że Ona była wybrana, niepokalana, jedyna. To oczywiście prawda, ale… ileż wysiłku i starań wymagało życie Najświętszej! Jej myśli i pragnienia przedstawia nam Ewangelia w Magnificat (Łk 1, 46-55). To najdłuższa zachowana dla nas wypowiedź Maryi. Widzimy, że hojne Boże obdarowanie Ją zachwyca; Ona umie je docenić i mówi o radości – choć przecież nie wiadomo, jak to wszystko się odbędzie, a czasy są tak niespokojne.
Maryja umie się cieszyć Bogiem i swoim miejscem przy Nim, nawet mimo niepewnej przyszłości. Umie więc doceniać i przyjmować radość z zaufaniem do Boga, bez rozczarowania, że świat wokół Niej nie jest doskonały. Ta umiejętność będzie Maryi towarzyszyć przez całe życie z Jezusem, trudne i wymagające, ale dla Niej piękne, skoro blisko Bożego Syna. Ona umie Go słuchać, umie się od Niego uczyć i cieszyć Nim. Dlatego Maryja chce wychowywać wierzących do tej radości; wyraźnie zadowolona, że ludzie będą Ją błogosławić, ciesząc się Jej obdarowaniem – tak ważnym dla nas wszystkich. Widzimy tu dojrzałą osobowość Maryi, która nawet w trudnych sytuacjach umie zachować pokój i chce prowadzić do radości z Bogiem.
Zwyczajna świętość
W Ewangelii widzimy Maryję pełną łaski, a przecież ciągle wzrastającą w łasce – wiemy, że Bóg Ją prowadził przez różne wydarzenia i specjalne dary, także przez te bardzo zwyczajne i bardzo skuteczne – modlitwę, której uczono Ją w rodzinie, liturgię, przez Pismo Święte, które Ona odczytuje w swoim życiu – również słuchając samego Jezusa.
Św. Jan Paweł II zauważył, że to Ona przeszła z Jezusem najdłuższą i najtrudniejszą drogę. Podczas gdy Apostołowie i uczniowie poznawali Go ledwie parę lat, słuchając Go i oglądając Jego cuda, Maryja uwierzyła w Niego pierwsza, w ogóle Go nie widząc, a potem przeżywając z Nim zwyczajną i nadzwyczajną codzienność, ucząc się życia przy Jezusie, z Jezusem i dla Niego. Przeszła tę długą drogę wiary i właśnie dlatego jest najwspanialszą Wychowawczynią i Nauczycielką życia w codzienności z Bogiem ukrytym i obecnym tak blisko. Sama odkrywała Go i znajdowała przy sobie codziennie w zwykłej pracy, zwykłych obowiązkach, kłopotach i radościach, poznając Go każdego dnia.
W niepewności jutra
Przeżywała zmiany miejsca zamieszkania, wyzwania związane z poszukiwaniem nowego domu i obawy przed jutrem. W takich okolicznościach poznawała powoli Jezusa i uczyła się od Niego. Bóg Ojciec prowadził Najświętszą Pannę bardzo blisko swego Syna, a jednak ileż ciągłego wysiłku i zaufania wymagała Jej codzienność. Droga maryjna jest trudna, jak to nazwał św. Jan Paweł II – to trudna pielgrzymka, niekiedy wręcz w ciemnościach wiary. Maryja wie, że życie jest niełatwe, już w czasie modlitwy Magnificat nie ma złudzeń, nie postrzega świata w różowych kolorach. Wie, że cierpią ludzie biedni i wykorzystywani, że obok żyją bogaci i pyszni. Ona widziała ludzką słabość i grzech, to gorzkie doświadczenie wielu ludzi, którzy tracą wiarę i odwagę, widząc zło. Mimo to pozostaje mocna wiarą.
Trudny realizm
Bywa, że człowiek jeszcze niezbyt dojrzały wzrasta w buncie i krytyce swego otoczenia, podkreślając, że już nie jest dzieckiem. Maryja nie mówi o świecie naiwnie. Przeciwnie, zauważa, jak wiele Bożego miłosierdzia potrzebuje Jej naród i wszyscy ludzie. Decydująca jednak dla Niej jest wierność Ojca i Jego obietnice. Nam także czasem trudno przyjąć historię naszego narodu, rodziny i bliskich – ale Maryja, wychowana do zaufania wierności samemu Bogu, uczy nas wiary, że to nie nasze grzechy są najważniejsze, lecz Jego łaska i nasze zaufanie do Jego miłosierdzia. To nie grzech, ale Bóg zwycięża, a my w Nim. Dlatego też Matka Kościoła jest w stanie przyjmować wszystkich kolejnych uczniów Jezusa, skoro On tak chce – Ona Mu wierzy. Dzięki Jej obecności Jezusowi mogą także towarzyszyć kobiety, razem z Nią słuchając i stając się uczennicami. Maryja jest w stanie przyjąć wszystkich, którzy chcą iść za Jezusem.
Najświętszą Dziewicę bardzo boli grzech i zło, ale to nie osłabia Jej miłości. Wychowywana przez rodzinę, tradycję wiary narodu, prowadzona przez Ducha Bożego, słuchająca i ucząca się od Syna Bożego Maryja podąża w pielgrzymce wiary i nie zniechęca się, gdy coś nie idzie po Jej myśli. Nie ucieka przed bólem, nie opuszcza Syna w cierpieniu.
Maryja zna Ojca i wierzy w Jego miłosierdzie – mocne nad każdą osobą i rodziną. W tej maryjnej wierze także nasze życie ma sens. Maryja widzi wszystko w świetle i cieple Bożej hojności miłosierdzia, które ciągle działa w nas, podnosi i prowadzi. To jest też Jej własne doświadczenie. Gdyby sądziła, że najważniejsze są Jej własne siły i uzdolnienia, mogłaby się czuć niepewna, że ich zabraknie. Jednak pokój serca Maryi jest tak mocny, ponieważ Ona wie, że to Bóg na Nią wejrzał. A On jest wierny. Swoim słowem i życiem Maryja wychowuje nas do wdzięczności, która docenia Boże dary, niesie pokój i daje radość, przyjmuje innych, pociesza i prowadzi do Ojca.
Monika Waluś
Różaniec wrzesień 9(843)2022
Bardzo ważnym wydarzeniem jest to, gdy słowo Boże uobecnia się. Nagle pojmujemy życie duchowe, jesteśmy pewni, że coś się zmienia. Wcześniej wiedzieliśmy na poziomie racjonalnym, że życie to istnieje, potrafiliśmy dać odpowiednie wyjaśnienia, argumenty; gdy jednak staje się ono obecne, osiągamy odmienną, wewnętrzną pewność, tak mocną, że scala ona całą osobę.
Z André Loufem SOCist, kierownikiem duchowym i rekolekcjonistą, rozmawia Vittoria Prisciandaro
Dzisiejsza Ewangelia poświęcona jest modlitwie i składa się wyraźnie z trzech części. W pierwszej z nich Pan Jezus uczy swoich uczniów modlitwy do Ojca. Jest to doskonale nam znana i codziennie odmawiana Modlitwa Pańska, czyli Ojcze nasz. Druga część to przypowieść o natrętnym przyjacielu, którą Pan Jezus ilustruje konieczność wytrwałości w modlitwie. Stanowi ona ilustrację poprzedniej sceny, gdyż następując po formule modlitwy, wskazuje jej potęgę, owoce i własności.
___________________