logo
Czwartek, 14 maja 2026 r.
imieniny:
Bonifacego, Julity, Macieja – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Agnieszka Wawryniuk
Nieustannie chcemy mieć więcej. Komentarz Bractwa Słowa Bożego
Mateusz.pl
 
fot. Hiep Duong | Unsplash (cc)


Komentarz do pierwszego czytania

 

Słowa Koheleta wydają się gorzkim podsumowaniem ludzkiej pracy i podejmowanych wysiłków. Przekazanie owoców własnego trudu komuś, kto nie włożył w to żadnego zaangażowania, wydaje się porażką. Ileż razy, tak jak Kohelet, pytamy samych siebie: Czy to co robię ma sens? Dla kogo tak się poświęcam? Co ja z tego mam? Czy to co robię, jest warte ofiary z mojego czasu, wiedzy, sił i umiejętności? Tego typu pytania najczęściej przychodzą do nas w nocy, w czasie bezsennych godzin, odbierając nam pokój serca. Czy w takim razie mamy zrezygnować z pracy zawodowej, pracy nad sobą, z zaangażowania w relacje międzyludzkie, w wychowanie dzieci, w formowanie ludzkich serc i charakterów, skoro nasze wysiłki mogą nie przynieść upragnionych efektów? Czy powinniśmy przestać zabiegać o ziemskie dobra, o zarabianie pieniędzy, czy pomnażanie majątku, skoro prędzej czy później trzeba będzie to wszystko pozostawić innym ludziom? Nie! Powinniśmy pracować, angażować się w różne inicjatywy i zabiegać o to, co jest nam potrzebne, ale nie wolno postawić tego na pierwszym miejscu i oddać się temu bez pamięci. Pierwszeństwo mamy oddać Bogu i przez pryzmat wiary patrzeć na naszą pracę, relacje i samych siebie. To On uzdalnia nas do zaangażowania, obdarza darami i talentami i wzywa do miłości. Bez Niego wszystko jest marnością.

 

Komentarz do psalmu

 

Dzisiejszy psalm wskazuje na to, kim jesteśmy przed Bogiem – tylko prochem i pyłem. Jego moc, wiedza, władza i świętość przekraczają nasze pojmowanie. U Niego nie ma czasu, przeszłości i przyszłości. U Niego zawsze jest „teraz”. Bóg żyje wiecznie i jest wszędzie. To nasze życie jest tylko chwilą. Czy to jest jednak powodem do rezygnacji i gorzkiego powtarzania, że wszystko jest marnością? Nie! Nie powinniśmy oddawać się narzekaniu i wycofywać się. Nasza słabość jest przestrzenią do działania dla Pana Boga. Zapraszajmy Go każdego dnia do naszego życia. Doceniajmy każdy nasz dzień. Traktujmy go jako dar i zadanie. Prośmy, by każde nasze działanie było naznaczone Bożym błogosławieństwem. Wołajmy o nie każdego ranka. Prośmy też o Bożą radość, o dostrzeganie obecności i działania Boga we wszystkim, co przeżywamy, widzimy i słyszymy. Uciekajmy się do Pana pamiętając, że sami nie możemy nic uczynić, ale z Nim możemy wszystko.

 

Komentarz do drugiego czytania

 

Szukajcie tego, co w górze… św. Paweł poucza nas, że chrzest, przez który zostaliśmy zanurzeni w śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, stawia przed nami konkretne wymagania. Konsekwencje przyobleczenia się w Chrystusa są ogromne! Mamy być nowym człowiekiem, przemienionym w myśleniu i postępowaniu. Św. Paweł wzywa do podążania do tego, co w górze, a więc do skupienia się na tym, o czym naucza i do czego wzywa Jezus. Na ile umiemy przyjąć Ewangelię i uczynić ją swoim drogowskazem? Na ile dążymy do świętości, walcząc z grzechami i własnymi wadami? Apostoł Narodów wzywa nas do walki z nieczystością ciała i serca. Nakazuje radykalne działanie. Zaznacza, że nie da się pogodzić podążania za Chrystusem z bałwochwalstwem. Podpowiada, że nieczystość i wszelkie żądze są ubóstwianiem siebie samego. Przestrzega też przed kłamstwem. Tłumaczy, że nie przystoi ono temu, kto wybrał Jezusa za swego Pana. Jak świetny kierownik duchowy przypomina, że nawrócenie nie jest momentem, ale że winno trwać nieustannie. Jesteśmy wezwani do ciągłego odnawiania, które ma nas zbliżać do Boga. Pomyślmy dziś o tym, ile jest w naszej wierze świeżości, życia i radości. Na ile żyjemy Ewangelią? Kto wyznacza nam kierunki? Jesteśmy powołani do życia z Bogiem w wieczności. Niech nasze myślenie i postępowanie świadczy o tym, że nieustannie pamiętamy o tym zaproszeniu.

 

Komentarz do Ewangelii

 

Naszą ludzką przypadłością jest to, że ciągle nam wszystkiego mało. Nieustannie chcemy mieć więcej pieniędzy, ubrań, posiadłości, wrażeń, a im więcej mamy, tym jeszcze więcej pragniemy. Jezus przestrzega dziś przed chciwością. Ma rację mówiąc o tym, że ludzkie życie nie zależy od ziemskich dóbr. Owszem, mogą one dać nam prestiż, sławę i przyczyniać się do wygodnego życia, ale czy to jest najważniejsze? Za pieniądze nie kupimy szczerej miłości, ani przyjaźni, nie nabędziemy zdrowia, spokoju ducha a już tym bardziej zbawienia. Majętności nie zabierzmy do wieczności. Tam nie przydadzą się żadne pieniądze ani dobra. Jezus wzywa nas do bycia bogatymi, ale przed Bogiem.


Czy z taki samym zapałem gromadzimy dobra w niebie, jak na ziemi? Czy tak samo inwestujemy w swoją świętość? Bóg nie zabrania być bogatymi na ziemi, ale kiedyś zapyta nas, jak to bogactwo wykorzystaliśmy: kogo poratowaliśmy naszymi pieniędzmi, podwieźli swoimi samochodami, ugościli w swoim domu, czy wspomogli ubraniami. Największym bogactwem człowieka nie są pieniądze, ale czas i możliwości, które otrzymaliśmy od Boga. Czy mamy czas na modlitwę i na spotkanie z drugim człowiekiem? Czy umiemy podzielić się tym, co posiadamy? Jeśli nie, to jesteśmy bardzo biedni.

 

Agnieszka Wawryniuk
Bractwo Słowa Bożego
mateusz.pl

 
Zobacz także
Herbert Oleschko

Już w najstarszych nurtach judaizmu idolatrię traktowano jako grzech oddawania czci wyobrażeniom fałszywych bóstw. Występujący nie tylko w folklorze żydowskim kult słupów, kamieni, ciał niebieskich, tłumaczono jako konsekwencję słabości natury ludzkiej i braku wiary w jedynego Boga. Praktyki bałwochwalcze były jednoznacznie potępiane przez proroków (odstępstwo, nierząd, cudzołóstwo, głupota, tzw. „grzech obrzydliwości”).

 
Dariusz Piórkowski SJ
Pewnie wszyscy doświadczyliśmy, co znaczy nieprzespana noc, i to z różnych powodów: choroba, praca, płaczące dziecko, troska o dom, stresy, niepokój. Ale czy kiedykolwiek nie przespaliśmy nocy, bo martwiliśmy się o Kościół i stan naszej wiary? Czy Kościół jest w naszym życiu tak ważny, żeby się nim przejmować aż do tego stopnia?
 
Jacek Salij OP
Istnieją różne tradycyjne sposoby moralnego potępienia za złe postępowanie. Na przykład podlecowi szanujący się człowiek nie podaje ręki, nie mówiąc już o tym, że unika wszelkiego z nim towarzystwa. Taka kara ma sens: jednych powstrzyma przed niegodziwym postępkiem, innych może doprowadzi do opamiętania. Ale przecież polega ona na okazywaniu komuś swojej pogardy. Czy da się to pogodzić z miłością bliźniego? 
 

___________________