logo
Niedziela, 07 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Doroty, Olechny, Kajetana, Sykstusa – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Katoflix

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
kl. Szymon Szubarczyk SCJ
Czy (u)pokorzenie jest konieczne?
wstań
 
fot. Rémi Jacquaint | Unsplash (cc)


Czy upokorzenie, poniżenie, myślenie o sobie jako o kimś bezwartościowym czy nieużytecznym lub pozwalanie sobie na ciosanie kołków na głowie mogą być słusznie kojarzone z chrześcijańską pokorą?

 

O tym, jak należałoby ją właściwie rozumieć, kl. Szymonowi Szubarczykowi SCJ opowiedział ks. Józef Gaweł SCJ, wieloletni wychowawca, rekolekcjonista i specjalista w kwestiach kultu Najświętszego Serca Jezusowego.

 

Jak można najprościej określić pokorę?

 

Po pierwsze, pokora jest cnotą. Święta Teresa Wielka określa ją słowami: „Pokora to chodzenie w prawdzie. Polega głównie na tym, byśmy zawsze ochotnie gotowi byli na wszystko, cokolwiek Pan z nami zechce zrobić”.

 

Po drugie, pokora chroni człowieka przed bezpodstawnym wywyższaniem się, przecenianiem swoich uzdolnień i obnoszeniem się z nimi, przed wyczekiwaniem na nienależne w istocie honory i ubieganiem się wszędzie o pierwsze miejsce. Pokorny człowiek jest dumny z tego, kim jest ze względu na dary otrzymane od Boga, a jednak jest też świadomy własnej słabości. Takie podejście charakteryzuje uczniów Chrystusa.

 

Dlaczego pokora jest tak ważna w chrześcijańskim życiu?

 

Dwiema podstawowymi potrzebami każdego człowieka są: uznanie i szacunek ze strony innych oraz poczucie własnej wartości, nazywane często miłością własną. Dobre ukształtowanie tych skłonności ma ogromne znaczenie dla utrzymania równowagi i moralnego wzrostu człowieka. Pokora odpowiada na obydwie potrzeby. Pomaga nam poznać prawdę o własnej wartości – jestem dzieckiem Bożym obdarzonym różnymi darami i talentami, a równocześnie zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń. Uznanie własnej słabości jest konieczne, aby posiadać właściwy i pełny obraz samego siebie. Dzięki temu człowiek liczy na Bożą pomoc i może być czujny wobec pokus oraz podszeptów Szatana.


Słowo „upokorzenie” często jest przedstawiane w negatywnym świetle. Czy może mieć ono także pozytywny wydźwięk?

 

We współczesnej kulturze całkowitej wolności czy raczej swawoli promowane są przede wszystkim prestiż, sukces i zaszczytne miejsce, nawet za cenę krzywdy i poniżenia drugiego człowieka. Wobec tego upokorzenie jest oceniane karykaturalnie.

 

Niektórzy uważają, że do niczego się nie nadają i unikają odpowiedzialnych funkcji, a także wycofują się, gdy przypada im trudniejsze zadanie do spełnienia. Inni pozwalają sobie ciosać kołki na głowie, nie bronią się i uciekają przed różnymi problemami. Takie postawy są wynikiem kompleksu niższości, który oznacza wewnętrzną pychę, a nie pokorę.

 

Jednak gdy człowiek staje przed trzykroć świętym Bogiem, przed Bożym majestatem, wtedy powinien przyjąć należną postawę uniżenia. W tym ujęciu pokora jawi się jako piękne i głębokie wyznanie wiary, ogołocenie samego siebie z wątpliwych bogactw i mocy świata, a także złożenie nadziei jedynie w Bogu.

 

Czy może Ksiądz udzielić porady, jak być pokornym w związku małżeńskim lub jako rodzic?

 

Tutaj z pomocą przychodzi papież Franciszek, który często powtarza, że każdy z nas powinien zapamiętać i używać trzech słów: „proszę, dziękuję i przepraszam”. Człowiek pyszny nie umie prosić, nigdy nikomu nie podziękuje i nie potrafi przeprosić. Gdyby te trzy słowa częściej powtarzali i przypominali sobie małżonkowie, to uniknęliby wielu konfliktów i cichych dni, a w małżeństwie i rodzinie panowałby pokój i dobra atmosfera.

 

Jak zachowywać pokorę w momentach cierpienia?

 

Cierpienie jest chlebem powszednim naszego życia. Dopóki człowiek żyje na ziemi, będzie doświadczał cierpienia i różnych chorób. Pismo Święte uczy nas, że poprzez wiele utrapień trzeba nam dochodzić do królestwa niebieskiego.

 

Bardzo trudno być pokornym w chorobie, bo wtedy człowiek za dużo myśli tylko o sobie, o swoim cierpieniu, a nie o Bogu. Natomiast najważniejsze jest zgadzanie się z wolą Bożą. Trzeba pamiętać, że Bóg ma swój plan wobec każdego człowieka i że wszystko, co mnie spotyka, jest po coś, więc i moja choroba ma sens. Wtedy należy mniej myśleć o sobie i chorobie. Trzeba tę chorobę wykorzystać jako nową okazję do wyproszenia potrzebnych darów dla swoich bliskich czy dla zmarłych.

 

Gdy człowiek był młody i silny, wypełniał różne zadania i obowiązki zawodowe. Przychodzi starość czy choroba. Nie ma już sił do pracy i realizowania zadań. Wydaje mu się, że jest nikomu niepotrzebny i bezużyteczny. Wtedy uczy się pokory. Jest bowiem uzależniony od opieki i pomocy innych ludzi. Ważne jest, aby zgodzić się na ten stan starości czy bezużyteczności.

 

Należy ten czas wykorzystać w inny sposób i zatroszczyć się o pogłębienie życia modlitwy, ofiarowując ją swoim bliskim jako dar. Modlitwa połączona z ofiarą cierpienia w oczach Bożych ma wielką wartość i może wyprosić Boże błogosławieństwo dla rodziny. Należy popatrzeć na swój stan jak na nowe powołanie i zadanie w swoim życiu. Trzeba także nauczyć się postawy wdzięczności wobec osób, które nam służą i pomagają w tym okresie.

 

Jak rozwijać w sobie cnotę pokory?

 

Najważniejszym elementem jest naśladowanie pokory Pana Jezusa, jak sam nam przekazał: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca” (Mt 11,29). Jest to zatem najlepszy sposób na rozwijanie w sobie cnoty pokory. To też pokazuje, jak ważne jest nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego.

 

Pokory uczy nas również świadomość, że wszystko jest łaską, czyli wszystko otrzymaliśmy w darze od Boga. „Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz” (1 Kor 4,7). Dlatego człowiek pokorny umie się cieszyć z otrzymanych darów i za nie dziękować. Natomiast owocem pokory jest wdzięczność wobec Boga.

 

Rozmawiał kl. Szymon Szubarczyk SCJ
Wstań nr 199
wstan.scj.pl

 
Zobacz także
Maria Czerska

Obecny model formacji seminaryjnej nie bardzo odpowiada zadaniom, z jakimi się styka ksiądz. Jeśli pozostanie nie zmieniony, prawdopodobnie będziemy mieć z czasem więcej dysfunkcji niż korzyści. Ale przyznam, że nie wiem, jakie konkretne rozwiązania należałoby przyjąć.

 

– mówi jezuita Jacek Prusak SJ w rozmowie z Marią Czerską z Katolickiej Agencji Informacyjnej.

 
Joanna Gorecka-Kalita
Wszystko to, co składa się na nasze rozumienie pobożności ludowej, wydaje się mieć swoje korzenie w średniowieczu: kult relikwii, świętych obrazów, pielgrzymki do sanktuariów, opowieści o cudach i objawieniach, rozmaite nowenny, koronki, procesje… Z tej perspektywy moglibyśmy uznać, że cała średniowieczna pobożność jest pobożnością ludową par excellence. Prawda jest zupełnie inna... 
 
Dokumenty Kościoła podają nam, że Msza Święta rozpoczyna się od procesji asysty liturgicznej wraz z pieśnią na wejście. Jednak, gdy popatrzymy na ten temat nieco szerzej to odkryjemy, że święta liturgia może mieć początek zupełnie jeszcze wcześniej.
 
 
 
___________________
 
 reklama

katolicyzm