









Utrata bliskiej osoby jest doświadczeniem, na które trudno się przygotować. W jednej chwili codzienne sprawy przestają mieć znaczenie, a najważniejsze staje się pożegnanie człowieka, który przez lata był częścią naszego życia. To właśnie wtedy wielu z nas odkrywa, że pogrzeb nie jest jedynie ceremonią czy obowiązkiem do wypełnienia. Jest przede wszystkim ostatnim gestem miłości i wdzięczności. [artykuł sponsorowany]
Gdy miałem 5 lat, rodzice wyemigrowali z Wileńszczyzny na Warmię. W 1974 roku, po 28 latach od repatriacji, już jako kapłan, pojechałem odwiedzić moją chrzestną. Jadąc w rodzinne strony, nie przewidywałem, co Pan Bóg dla mnie przygotował. Wyjazd był wyprawą w nieznane. Przepełniał mnie wielki lęk. Już na granicy w Kuźnicy Białostockiej zapaliło się pierwsze „czerwone światełko”, gdy zabrano mi książeczkę do nabożeństwa z dużym drukiem, a z obrazków pozwolono zabrać po jednym z każdego rodzaju (a miałem ich około 20).
___________________