«Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?»
Ewangelia ukazuje nam znaną scenę, w której Pan Jezus krocząc po wodzie przychodzi do uczniów borykających się w łodzi ze wzburzonymi falami i przeciwnym wiatrem. Widzimy reakcję zalęknionych uczniów, Jezusa umacniającego ich swoim słowem i Piotra, który ufny w wezwanie Mistrza, na przekór ludzkiemu doświadczeniu, wychodzi na taflę rozszalałego jeziora. Tak przedstawia się obraz dostępny naszym zmysłom. A co dokonało się w duszy doświadczonego rybaka?

W cierpieniu Bóg przeobraża serce człowieka. W tym celu wprowadza je w doświadczenie pustyni, które polega na przejściu przez sytuacje dotąd nieznane, utrapienie, głód oraz własną nędzę. Ta specyficzna forma cierpienia wiedzie do poznania tajemnic własnego serca. Proces ten przechodzą wszyscy biblijni przyjaciele Boga. Nie był on oszczędzony nawet tak wielkiemu prorokowi jak Eliasz.

W kulturze, która ceni wielkie osiągnięcia, łatwo pomyśleć, że zwykła codzienność nie ma wartości duchowej. Tymczasem Ewangelia i doświadczenie świętych przypominają, że Bóg jest obecny także w małych gestach: opiece nad dzieckiem, pracy i zmęczeniu.

Przedstawmy sobie Jezusa na górze Tabor: wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. Zauważmy dwóch mężów, jak rozmawiają z Jezusem. Przyglądajmy się uczniom, którzy najpierw poddali się senności, ale następnie trwają w zachwycie i adoracji Przemienionego Jezusa. Wsłuchajmy się w słowa dochodzące z obłoku: To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie.

Każdy z nas doświadczył, doświadcza lub doświadczy misterium cierpienia. Obok zwykłej pomocy bliźniego ważna jest także obecność Kościoła, który w sakramentalnym znaku daje nam wspólnotę z Chrystusem lekarzem i zbawcą.

Drastycznie spadająca liczba nowych członkiń naszych wspólnot, a także potrzeba utrzymania dotychczasowej liczby placówek i dzieł wymaga niekiedy od sióstr wypełniania coraz większej liczby obowiązków. Dlatego często doświadczamy zmęczenia fizycznego płynącego z nadmiaru pracy albo z braku wystarczającego czasu na regenerację.

Czy naprawdę wiemy, o co się modlimy? Czy zdajemy sobie sprawę z potęgi naszej modlitwy? Czy wierzymy, że Bóg słucha nas nieprzerwanie i cieszy się, gdy rozmawiamy z Nim i Jego aniołami? Oto medytacja nad modlitwą papieża Leona XIII, która pomoże nam zrozumieć i lepiej poznać Księcia Niebieskich Zastępów.

Dzisiejsza Ewangelia o rozmnożeniu chleba rzuca światło na relację Jezusa z ludźmi. Tłum poszedł za Nim na pustkowie bez kalkulacji i bez szukania własnych korzyści. Ludzie wytrwali przy Nim po prostu dlatego, że chcieli z Nim być. Bywa i tak, że goście wpadają do nas „tylko” na herbatę, a zostają aż do kolacji. Cieszymy się ich obecnością i chcemy zatrzymać ich dłużej, dlatego dzielimy się tym, co mamy. Podobnie postępuje Jezus. Zastanawia jednak finał tej historii...

Znamienne, że Bożą Opatrzność można wyprowadzić z głównych przymiotów Boga. Jeśli Bóg – Stwórca świata – odznacza się wszechwiedzą, wszechmocą i absolutną dobrocią, to trudno pomyśleć, by nie „korzystał” z tych swoich „zdolności”. Stwórca wie wszystko o swoim (każdym!) stworzeniu i chce jego dobra.

Wyobraźmy sobie, że wspólnota, do której należymy, jest naszą rodziną, a koleżanki i koledzy to siostry i bracia. Więzy, którymi jesteśmy połączeni, nie są co prawda więzami krwi, ale są równie wyjątkowe – pochodzą bowiem od Ducha Świętego. Fakt połączenia tych a nie innych ludzi w jedną grupę, nie ma w sobie nic z przypadku, wprost przeciwnie – Bóg miał w tym jakiś plan.
___________________