logo
Sobota, 30 lipca 2016 r.
imieniny:
Piotra, Julity, Leopolda, Zdobysława – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Dariusz Salamon SCJ
Stał się człowiekiem - dlaczego?
Czas Serca
 


Cur Deus homo, dlaczego Bóg człowiekiem? - pytał u progu XII-wiecznego renesansu św. Anzelm z Canterbury. Pytał - zafascynowany na równi Bogiem, jak i człowieczeństwem, w imię rozkwitającego na nowo, tym razem z chrześcijańskich korzeni, humanizmu. Dla współczesnego człowieka wierzącego podobne pytanie winno być równie fascynujące: Co skłoniło Syna Bożego, aby przyjął ludzką naturę? I co z tego wynika dla nas ludzi?

Dla naszego zbawienia

Podstawową odpowiedź na tak sformułowane pytanie daje Credo, czyli wyznanie wiary sformułowane przez sobory w Nicei (325 r.) i Konstantynopolu (381 r.), które odmawiamy każdej niedzieli podczas Mszy świętej. Brzmi ona tak: "Dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy". A zatem motywem przewodnim jest nasze zbawienie, nasze wieczne dobro. Katechizm Kościoła Katolickiego podaje jeszcze kilka innych powodów, ściśle powiązanych z tym najważniejszym: Słowo stało się ciałem, aby nas zbawić i pojednać z Bogiem, abyśmy poznali w ten sposób miłość Bożą, aby być dla nas wzorem świętości oraz by uczynić nas "uczestnikami Boskiej natury".

Czy świat może zbawić?

Począwszy od prądów epoki oświecenia, w przekonaniu wielu ludzi świat jest samowystarczalny i jako taki nie potrzebuje żadnej ingerencji z zewnątrz, która miałaby go ratować czy zbawić. Ludzie zachłyśnięci możliwościami własnego rozumu, zdobyczami techniki i medycyny dochodzą do złudnej wiary w to, że na tej ziemi można zbudować raj i osiągnąć pełnię szczęścia. Tymczasem Pan Jezus w rozmowie z Nikodemem stwierdził, iż "tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16). Chciał przez to powiedzieć, że ten świat nie jest w stanie ostatecznie uszczęśliwić człowieka. Cała wiedza, jaką dysponuje, osiągnięty postęp i rozwój cywilizacyjny, środki masowego przekazu, demokratyczna wolność, bogactwo dóbr materialnych - wszystkie te wielkie zdobycze ludzkości i tak nie dadzą mu pełnej radości i trwałego szczęścia. Okazuje się bowiem, że zawsze skażone są one pewną niedoskonałością, nietrwałością, ludzką słabością, nie są dostępne jednakowo dla wszystkich. Ostatecznie zaś ponoszą klęskę, są bezradne wobec ludzkiego cierpienia i śmierci.

Zbawić, czyli wyzwolić od zła

Spróbujmy jednak określić bardziej konkretnie, na czym właściwie polega zbawienie, co dokładnie kryje się za tym ogólnym terminem, mocno wpisanym w teologię chrześcijaństwa. Zbawić to znaczy wyzwolić od zła. Najpierw od zła społecznego, takiego jak niesprawiedliwość, zniewolenie, wyzysk itp., ale też od zła osobistego - wszelkich słabości, wad, popełnianych grzechów, nieprawości. Następnie od chorób, katastrof, klęsk żywiołowych i wszelkich nieszczęść, jakie mogą spotkać ludzkość. Jednakże zbawienie oznacza przede wszystkim wyzwolenie od zła radykalnego, ostatecznego. Takim złem wydaje się być tylko śmierć. Jednakże za sprawą Chrystusa przestała ona być złem ostatecznym, skoro po niej przychodzi zmartwychwstanie. Zauważmy jednak, że chociaż medycyna rozwija się coraz bardziej, to jednak nie potrafi pokonać śmierci. Dlatego zbawia tylko Bóg, zbawia całą ludzkość w Chrystusie. Ale to jeszcze nie wszystko. Zbawić to znaczy wyzwolić od zła radykalnego. A takim złem, bardziej radykalnym niż śmierć, jest odrzucenie człowieka przez Boga, czyli potępienie wieczne. Potępienie jest przeciwstawne zbawieniu, to konsekwencja dobrowolnego i trwałego odwrócenia się człowieka od Boga.

Zbawić do życia wiecznego

Zbawienie nie jest tylko wyzwoleniem od zła, ale przede wszystkim obdarowaniem tym, co dobre dla człowieka, a największym dobrem jest życie wieczne: życie bez cierpienia, bez obawy przed śmiercią, życie w zjednoczeniu z tym Bogiem, który umiłował nas odwieczną miłością, który dla naszego szczęścia nie oszczędził własnego Syna. Życie wieczne będzie naznaczone doświadczeniem największego dobra, jakim jest sam Bóg oraz poznaniem pełnej prawdy, doskonałym zrozumieniem tego, co dotąd człowiek mógł poznać niedoskonale i z wielkim wysiłkiem. Rzeczywistość życia wiecznego trudno wyrazić słowami. Bardzo trafnie tę wieczną perspektywę opisał św. Paweł: "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2,9). Sam Jezus natomiast odwołał się do obrazu mieszkania: "W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem" (J 14,1-3).

Doświadczenie zbawienia na ziemi

Zbawienia w całej pełni doświadczymy w niebie, niemniej już tu na ziemi możemy cieszyć się jego licznymi owocami. Przede wszystkim doznajemy odpuszczenia grzechów w sakramencie pojednania, jednoczymy się z Chrystusem przez przyjmowanie Jego Ciała w Komunii św., dzięki Ewangelii postrzegamy świat w zupełnie nowym świetle - wiemy, jaki jest cel naszego życia, lepiej rozumiemy sens cierpienia i śmierci, znamy też plan Boży wobec świata i każdego człowieka, mamy świadomość, co należy czynić, aby osiągnąć życie wieczne. Dzięki Kościołowi posiadamy wszystkie niezbędne środki potrzebne do zbawienia. Zatem nie żyjemy tylko obietnicami, które kiedyś się spełnią, ale już na tym świecie doświadczamy "pierwocin" zbawienia.

Chrystus stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. Jesteśmy Mu wdzięczni za to, że już tu na ziemi możemy korzystać z owoców Jego zbawczej męki, śmierci i zmartwychwstania, a po naszej śmierci znajdziemy przygotowane dla nas mieszkanie w niebie. Tam będziemy mogli w pełni poznać, jak wielką "miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi, i rzeczywiście nimi jesteśmy" (1 J 3,1).

ks. Dariusz Salamon SCJ
(Warszawa)
 
Zobacz także
o. Albert Wach OCD
Odpowiedź na powyższe pytanie teoretycznie jest prosta. Przynajmniej z chrześcijańskiego punktu widzenia. Słowa Jezusa, "bądźcie miłosierni", są przykazaniem miłości. Nie są jakąś ogólną zachętą albo radą tylko. Są jasnym nakazem. I to boskim! A zatem absolutnym. Nie zostawiają więc cienia wątpliwości: zawsze mam być miłosierny!...
 
Józef Augustyn SJ
Doświadczenie pojednania z Bogiem wiąże się nie tylko z przyjęciem Jego miłości, ale także z odpowiedzią miłości na Jego miłość. Miłość jest darem wymiennym. Przyjęta miłość Boga zobowiązuje nas, aby na nią odpowiedzieć. Jezus przebacza nam nasze grzechy, jedna się z nami, ponieważ chce nas uzdolnić do miłości. Jezus potrzebuje naszej miłości.
 
o. Jerzy Gogola OCD
Cztery formy relacji człowieka z Bogiem nie stanowią czterech jakościowo różnych rodzajów modlitwy. Są jedynie wyrazem osobistych sytuacji, w jakich znajduje się człowiek modlitwy. Natomiast podstawowa modlitewna relacja człowieka z Bogiem, niezależna od stanu ducha wierzącego, pozostaje niezmienna. Bóg zawsze będzie Stwórcą i Ojcem, a człowiek zawsze jego stworzeniem i dzieckiem. Te właśnie sytuacje w jakiś sposób determinują charakter modlitwy. Sprowadza się je do czterech: uwielbienia z adoracją, prośby, przebłagania i dziękczynienia. 
 

___________________
 

reklama