logo
Wtorek, 21 listopada 2017 r.
imieniny:
Janusza, Marii, Reginy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Daniel Ange
Rewolucja seksualna i jej dzieci
Miłujcie się!
 


Jesteśmy świadkami tego, że współczesny świat zbiera tragiczne owoce buntu przeciwko Bożemu przykazaniu: „nie cudzołóż”. Ojciec Daniel Ange, autor książki Twoje ciało stworzone do miłości, Zraniony pasterz i wielu innych, zajął się tym zagadnieniem i odnajduje w obecnym świecie przełomu XX i XXI w. wieku symptomy odnowy, przypływu czystego powietrza, jakiegoś pragnienia powrotu do stanu niewinności.
 
Wobec czarnej fali
 
„Rewolucja to matka pożerająca własne dzieci”. To stwierdzenie sprawdza się również w rewolucji, która przetacza się w XX wieku – w rewolucji seksualnej. Wielkie hasła zerwania z moralnością „mieszczańską”, zakłamaniem, na rzecz wolnej miłości, swobody obyczajowej, „triumfu uczuć”, zaspokajania pragnień, życiowego luzu – stworzyły rzeczywiście falę o takiej sile przypływu, że zalała ona niemal cały świat, burząc ład istniejący od wieków i podważając prawo ustanowione przez Boga. Historia pokazuje, że żadna rewolucja z prawem Bożym się nie liczyła i choć ruszała do boju pod hasłami dobra człowieka, to wkrótce obracała swoje ostrze przeciw niemu, jako jeszcze jedno potwierdzenie słów Chrystusa, że „beze Mnie nic uczynić nie możecie”. Natomiast chętnie zadomawiał się w niej szatan, pobudzając złe siły w człowieku i ostatecznie pogrążając go, zamiast go wyzwalać.
 
Rewolucja seksualna przyniosła zastraszające żniwo: miliony zdeprawowanej młodzieży, rozbitych małżeństw, sierot społecznych, aborcji (do 50 milionów rocznie), rozseksualizowanie sztuki, reklamy, mass mediów; rosnące zjawisko dewiacji erotycznych, homoseksualizmu, pedofilii, chorób przenoszonych drogą płciową (z ciągle nieopanowanym AIDS na czele), macierzyństwa nieletnich albo wręcz dzieci, małżeństw o jednym rodzicu, małżeństw niepłodnych… Te ostatnie według zdania demografów, jeżeli tendencja obecna się utrzyma, w roku 2010 będą stanowiły 1/3 małżeństw. Przyczyn bezpłodności upatruje się w aborcji, w stosowaniu środków antykoncepcyjnych oraz w skażeniu środowiska.
 
Rewolucja, o której mowa, ma więc niebywały apetyt na własne dzieci, które chciała pozornie poprowadzić do wolności, miłości i szczęścia. Jej tragiczne żniwo wzięło się z buntu przeciw Bożemu przykazaniu: „Nie cudzołóż”. I teraz staje pytanie: gdzie szukać ratunku, co może powstrzymać tę wysoką falę przypływu, która zamiast wody niesie błoto, zamiast życia – śmierć i samounicestwienie?
 
Ojciec Daniel Ange widzi ten ratunek. W mroku naszego upadku Bóg zapala iskierki światła. Duch Boży nie opuszcza ludzkości, tak udręczonej. Na dnie rozpaczy Jego troska już jest w akcji. Wobec wirusa śmierci, budzącego trwogę, powołuje do życia przeciwciała: nadzieję w nowym pokoleniu, które okazuje się inne, nieprzewidziane, niespodziewane: pokolenie rozczarowane seksualnością typu mechanicznego czy wręcz zwierzęcego, przerażone AIDS, obrzydzone seksem opakowanym prezerwatywą, doprowadzone do mdłości nachalnością pornografii.
 
Ci młodzi już się buntują, choć tragicznie bezradni, przeciw niweczeniu wszystkiego, co najpiękniejsze, najświętsze, najcenniejsze w świecie. Oni już nie mogą dłużej być traktowani tak jak świnki morskie przez dorosłych, przerzucających na młodzież doświadczenie własnych porażek życiowych. Już nie mogą znieść tego błota, które zapaskudza największe wartości, jakie istnieją!
 
Nie mogą już dłużej być zachęcani do tego, aby wszystkiego spróbować, wszystkiego posmakować, bez boi ostrzegawczej, która by wskazywała, gdzie zaczyna się topiel. Nie mogą już dłużej być lekceważeni, zawsze uważani za niezdolnych do dania z siebie tego, co najlepsze, zawsze w swych pragnieniach redukowani do sfery zaspokojeń fizjologicznych. Tak jak młodzież, którą by w Chamonix, w Alpach, zamknąć w dyskotekach wtedy, gdy pragnie ona tylko jednego: zdobyć Mont Blanc. Wspiąć się, połączeni linami, aż na sam szczyt!
 
Już im obrzydła napastliwość, z jaką ośmiesza się to, co czyste, kpi z dziewictwa, obraca w żart czystość, lekceważy tych, którzy ją odważnie podejmują, a tymi, którzy – nieraz heroicznie – wyrzekają się stosunków seksualnych, pogardza się, nazywając ich nienormalnymi… Świat do góry nogami! Traktować jako margines ludzi, którzy są w awangardzie, jak zacofanych, niemodnych, ludzi, którzy są znakami lepszej przyszłości! Przedstawiciele tego nowego pokolenia mówią o tragizmie swego startu z miejsca, na którym zaciążyły z całą siłą bezwładu skutki rewolucji seksualnej. Ci młodzi mówią:
 
„Wobec miłości jesteśmy pełni wahania: konsumpcja seksualna zachwalana przez poprzednie pokolenie – nie jest już dziś przez nas upragniona. Każdy z nas głęboko pragnie uwierzyć w miłość. Jednakże wobec bezładu uczuciowego naszych starszych braci liczne obawy krępują nasze pragnienie kochania.
 
Mnogość małżeństw, którym się nie udało, pociąga za sobą lęk: jaką wartość ma uczuciowe zaangażowanie, jeżeli potem zmienia się ono w rozczarowanie i pomyłkę? Traci się zaufanie w zdolność kochania samej czy samemu oraz bycia kochanym (kochaną). Wzrost liczby rodzin, w których jest jeden rodzic, budzi lęk przed ponownym zaangażowaniem się, lub prowadzi do szukania zaspokojenia w związkach nietypowych. A co najważniejsze, stwarza próżnię, w której daremnie szuka się wzorców.
 
Dążymy do miłości, ale nie wiemy na co dzień, jak wygląda normalne małżeństwo. Wzorce serwowane przez mass media to więzi oparte na szybkim pożądaniu, w którym problem trwałości, przezwyciężania konfliktów jest zredukowany do zera. Miłość młodzieńcza, pozbawiona odpowiedzialności, często ograniczona do chwilowych połączeń, jest ukazywana jako model. Jeżeli miłość to efekt przelotnych uczuć, tak jak to sugerują przekazy medialne, czy można w niej odnaleźć odpowiedź na nasze pragnienie kochania? Miłość zatem utożsamia się z uczuciem – czas byłby więc synonimem jej wygasania, czy też mógłby być czynnikiem jej rozwoju, wzbogacania?”.

Młodzi z wyspy Reunion wołają: „Kobieta jest przedmiotem kpin w środkach masowego przekazu: czyż nie mamy matek, sióstr, które kochamy?! Skończyć z golizną i jatkami ukazywanymi przez debilne programy. Nie zbydlęcajcie nas!”.
 
Czy jest więc już dziś środek zaradczy, który by mógł przerwać tę nadkonsumpcję seksualną, przyprawiającą o mdłości i grożącą śmiercią?
 
Jest on w zasięgu ręki, prosty i oczywisty – na imię mu czystość.
 
Nadzieja miłości – czystość
 
Jednym z największych dzieł Stwórcy jest życie. W wymiarze ludzkim to nie tylko życie biologiczne, ale także rozwój osobowości aż do pełni człowieczeństwa, odkrycie możliwości przeżywania i tworzenia, a także spotkania z drugim człowiekiem. Jeżeli tę pełnię widzi się tylko w seksie, bardzo szybko inne drogi rozwoju się zamykają. Człowiek staje wobec własnego skarlenia, upośledzenia. Aby miłość erotyczna nie prowadziła do takiego stanu, ale – przeciwnie – była jednym z bodźców rozwoju dojrzałości ludzkiej, wszechstronnej dojrzałości, musi ona współdziałać z czystością. Wtedy ta wspólna droga poprowadzi do prawdziwej miłości, wypełniającej tęsknotę ludzkiego serca za życiem, kochaniem, tworzeniem, spotkaniem, oddaniem i dawaniem życia.
 
Seks nie jest brudny. Jest stworzony przez Boga. Ma on służyć miłości, której nie można zredukować do kopulowania. Czystość dziś to bez porównania więcej niż profilaktyka wobec wirusa HIV. Jest ona ochroną miłości w całym znaczeniu tego słowa. Ochraniasz całego (całą) siebie: swoje ciało i swoje serce. To ona pozwala miłości uduchowić się, pogłębić, oczyścić, stać się autentyczną. Aby potem móc się wyrazić cieleśnie w całym swoim bogactwie.
 
Czystość to tak jak atmosfera okołoziemska, która pozwala światłu i ciepłu słońca dotrzeć na ziemię, nie zmieniając naszej planety w popiół. Aby zachować miłość, zachowajmy samych siebie na czas miłości, kiedy ma ona szansę trwać już na zawsze. Czuwajmy nad rodzajem naszej miłości dziś, aby jutro nasze dzieci nie ponosiły bolesnych skutków tych ran, któreśmy sobie zadali. Jutro miłości jest uwarunkowane czystością dnia dzisiejszego. Czystość dziś – to miłość i bezpieczeństwo jutro.
 
Pojawienie się syndromu, nazwanego AIDS, stało się ostrzeżeniem, że swawola seksualna, ta postulowana przez pozbawionych sumienia nauczycieli wychowania seksualnego „wesoła zabawa w łóżku” („byleś miał prezerwatywę”), jest drogą ku śmierci. Ale nawet bez tego ostrzeżenia byłaby to droga do śmierci – bo do zabicia miłości.
 
Młodzi zaczynają odkrywać czystość jako wartość ludzką, niezbędną po prostu dla ocalenia miłości. Stojąc wobec dylematów współczesności, rosnąca liczba młodych odpowiada: „Ustrzeżmy się cali. Basta! Dość tego!”.
 
Postawę młodzieży wspierają ci, którzy mają odwagę mówić jej prawdę. Jeden z wielu lekarzy szukających środków zaradczych przeciw inwazji wirusa HIV mówi: „Czemu się boisz AIDS? AIDS jest rezultatem perwersji, w którą dorośli wciągnęli młodych. To grzech dorosłych, którzy nie powiedzieli prawdy o życiu seksualnym. Wyzwolenie z tego idzie przede wszystkim przez szacunek do własnego ciała. To ciało trzeba znać takim, jak go odkrywa nauka. Nie bójcie się AIDS. Nie lękajcie się przyszłości. Nie angażujcie się w przedwczesne stosunki seksualne, które są groźne dla Waszego zdrowia i dla Waszych serc. Młody o złamanym sercu nieraz nieświadomie wchodzi na drogę ku narkotykom, homoseksualizmowi…”.
 
Trzymajcie się razem, młodzi o oczach i twarzach jasnych, uśmiechniętych. Przekazujcie sobie dobrą nowinę: miłość jest tak ważna, bez niej idziemy do śmierci. Dlaczego tyle młodych ludzi umiera dziś z przedawkowania albo na skutek wirusa HIV? Bo nie są dostatecznie uświadomieni, co to jest miłość.
 
Kardynał Lustiger mówi: „Jest coś, co chciałbym powiedzieć właśnie młodym: starajcie się, by udało Wam się to, co poprzednie pokolenie zaprzepaściło. Musicie dokonać rehabilitacji miłości, musicie udowodnić sami sobie, że wierność jest możliwa, że czystość jest możliwa. Aby być czystymi, skorzystajcie z tych środków duchowych, które wam się daje, przez szacunek dla siebie samych i przez szacunek dla drugiej osoby. Nie ofiarowujcie sobie nawzajem śmierci. Być czystym to sposób kochania, to postawa miłości i szacunku dla własnego ciała”.
 
Nigdy się naprzód nie „kocha”. Najpierw się mówi o miłości, śpiewa o miłości. Przygotowuje do jej narodzin w sercu. Ciało to sprawa następnego etapu, jego czas przyjdzie później. Oczekuje się spotkania serc.
 
Ojciec Daniel Ange mówi do młodych: „Jeżeli oglądasz Canal+ z jego filmami o nagości, jeżeli kupujesz publikacje porno, jeśli wybierasz filmy o twardym seksie, jeżeli kontemplujesz fotki podniecające Twoje pragnienie używania – to może Cię uratować tylko czystość. Witaj, czystość”.
 
Czuwaj nad swoim spojrzeniem, swoimi lekturami, swoim towarzystwem i módl się. Bóg wyjdzie naprzeciw Twemu pragnieniu wewnętrznej czystości i oczyszczenia. Seks nie jest brudny. Brudna jest chęć używania, aby użyć. Wykorzystać drugiego jako przedmiot użycia. Brudna jest myśl, że jesteś „ofiarą”, jeśli nie uprawiasz „miłości”.
 
Ojciec Daniel Ange mówi do duszpasterzy i wychowawców: „Język, którym musimy mówić, jest ponad to, co było dotychczas. Trzeba mu nadać siłę i ton, aby wyzwolić tylu młodych uzależnionych od seksualności, którą opanowują źle albo wcale. A to, ponieważ zbyt mało wychowawców i rodziców odważa się mówić im o jednej z najpiękniejszych przygód, jakie istnieją na ziemi: kochać. Ale nie byle gdzie i byle jak. Czystość zdobywa sobie po trosze uznanie, ale zbyt wolno u chrześcijan o anemicznej wierze, bo boją się, by ich nie posądzono o staroświeckość. Obawa przed »retro« zatrzymuje metro. Jest dziś wielkie wezwanie do młodych konsekrowanych. To oni mają sobą mówić, że żyć miłością, nie przechodząc przez sferę seksu, jest dziś rzeczywistością nieznaną, ignorowaną, a tymczasem jest wspaniałą historią miłości”.
 
Ksiądz Guy Gilbert, autor książki Ksiądz wśród bandziorów, dodaje: „Możemy ją przeżyć. Mamy o niej mówić, bo – wbrew utartym opiniom – czystość jest ideałem osiągalnym, wyzwalającym, który czyni ludzi wolnymi i szczęśliwymi”.
 
Czystość – profilaktyka na nowo odkrywana
 
Wobec ilości przestępstw na tle seksualnym, szerzącego się AIDS i innych tragicznych skutków społecznych rewolucji seksualnej organizacje i rządy wielu krajów podjęły środki zaradcze. Na tym tle przykro jest mówić o postawie głowy naszego państwa, prezydencie, który wetując ustawy próbujące zaradzić złu, wpisał się w szeregi zwolenników aborcji, narkomanii i pornografii. Ciężka jak młyński kamień jest jego odpowiedzialność, ale ów ciężar rozkłada się również na tych, którzy go na to stanowisko wybrali i którzy go nadal popierają. Jak smutno, że inne kraje nas wyprzedziły w trosce o przyszłość swoich obywateli. Daniel Ange z uznaniem wymienia ich inicjatywy.
 
Profesor P. Piot z Vancouver, przewodniczący programu walki z AIDS w tej części Kanady, w lipcu 1996 r. nawoływał do tego, aby społeczeństwo zmieniło swoje nawyki w sferze seksualnej; należy ograniczyć liczbę partnerów, zachowywać wierność małżeńską, powstrzymać młodych od pierwszych kontaktów. Współżycie płciowe musi być podejmowane odpowiedzialnie i tylko wtedy, gdy jest wyrazem dojrzałości uczuć. Trzeba nauczyć dziewczęta, by umiały odpowiadać „nie” na propozycje, które tych warunków nie spełniają.
 
W Anglii kampania ogólnonarodowa przeciw AIDS w 1986 r. przebiegała pod hasłem: „Bądźcie wierni – to bardzo skuteczne!”
 
We Włoszech minister zdrowia, wizytujący w 1996 r. szpital Spallanzani w Rzymie, gdzie przebywało 2000 chorych na AIDS, oświadczył: „Nie łudźmy się. To nie prezerwatywa rozwiąże problem AIDS. Trzeba młodych wychować do wartości, w rodzinach i w szkole”.
 
W Danii prasa notuje, że pod wpływem problemu AIDS następuje radykalna zmiana w poglądach na etykę płciową i obyczaje w tej dziedzinie. Widać nawrót do ideału wierności małżeńskiej.
 
W Niemczech w programach profilaktycznych pada stwierdzenie: „Bezpieczeństwo zupełne daje powstrzymywanie się od stosunków płciowych i wierność w związkach pomiędzy niezarażonymi”.
 
W Stanach Zjednoczonych ulotki zamieszczane w opakowaniach prezerwatyw informują, że abstynencja jest jedynym pewnym środkiem zabezpieczającym przed chorobami roznoszonymi drogą płciową. W 1987 r. miała miejsce akcja przeciw AIDS pod hasłem: „Więcej partnerów – więcej ryzyka” („More partners – more risks”). Patricia Fleming, odpowiedzialna za federalne programy profilaktyczne, daje radę dorastającej młodzieży: „Jeśli chcecie się uchronić od zarażenia, opóźniajcie do maksimum pierwsze stosunki”.
W niektórych stanach organizacje i wspólnoty propagujące czystość wśród młodzieży są finansowane przez rządy.
 
W Afryce Południowej w rozprowadzanej w szkołach średnich broszurze pt. AIDS. Znaj fakty, znaj zagrożenia (AIDS. Know the facts, know the risks) znajdujemy takie uwagi:
 
– najlepszy środek – to nie mieć stosunków płciowych; a jeżeli, to z jednym partnerem, którego się zna i do którego ma się pełne zaufanie;
– prezerwatywa nie daje 100-procentowego zabezpieczenia;
– słyszy się często, że człowiek ślepo podlega popędowi (instynktowi), który musi się wyładować w akcie – to nieprawda;
– chłopcy i dziewczęta mogą brać udział w rozrywkach, pracować razem i się przyjaźnić, ale nie trzeba sądzić, że to wszystko ma nieuchronnie prowadzić do współżycia;
– współżycie płciowe nie jest jedyną płaszczyzną relacji między mężczyzną a kobietą;
– młodzież dorastająca powinna sobie wyrobić własną, uczciwą, przemyślaną postawę w zakresie etyki seksualnej, a nie ulegać wpływom kolegów, środków masowego przekazu i innych osób o niedostatecznym przygotowaniu lub o złych intencjach;
–w wielu społeczeństwach i rodzinach współżycie przedmałżeńskie nie jest aprobowane; często wychodzą temu naprzeciw nakazy religijne i obyczaje przekazane tradycją;
– tylko w latach 60. XX w. wynalazek i stosowanie pigułki antykoncepcyjnej dało eksplozję wolnej miłości i jej fatalnych skutków;
– dzisiaj wielu młodych surowo ocenia wywołane przez nią spustoszenie, które przyniosła zwłaszcza w stabilności rodzin;
– czystość przedmałżeńska jawi się jako najlepszy wybór do dokonania;
– trzeba w życiu umieć powiedzieć „nie”, jeśli chodzi o seks, narkotyki czy alkohol.
 
Daniel Ange
oprac. Teresa Tyszkiewicz
Milujciesie.org.pl/
 
fot. Robert z Ziemi, Footsteps | Pixabay (cc)  
 
Zobacz także
Irena Świerdzewska
Zaczynają bez ślubu i często tak kończą. Przedmałżeńskie „sprawdzanie się" staje się w naszym katolickim społeczeństwie coraz częstsze. U wielu nie budzi nawet poczucia grzechu. Edyta i Sebastian od 2 lat mieszkają razem. - Przed ślubem dobrze jest się sprawdzić pod paroma względami. Tak jest wygodniej, bo związek można zakończyć bez formalności...
 
Adam Szustak OP
W Wielką Sobotę, nastała wielka cisza. Po wielkich wydarzeniach, po końcu świata nastała wreszcie błogosławiona cisza. Wszystko się skończyło i świat pogrążył się w nieogarnionej, świętej ciszy. Pozwól, żeby trwała. Przyjdź i usiądź, a zobaczysz, że Król zasnął. Zobaczysz Boga, który odpoczywa po dziele, którego dokonał...
 
Grzegorz Kucharczyk
Zestawienie wiary i rozumu, tych dwóch skrzydeł, „na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy” (św. Jan Paweł II, Fides et ratio), dla Marcina Lutra było całkowicie niezrozumiałe i nie do przyjęcia. Nie mógł on zaakceptować obecności dziedzictwa myśli Arystotelesa w teologii katolickiej. 
 
 

NASZ SKLEP

___________________
 
 reklama