logo
Poniedziałek, 22 grudnia 2014 r.
imieniny:
Bożeny, Drogomira, Zenona, Chermona, Ischyriona, Honoraty – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Andrzej Kielian
Niewierzący? Obecny!
Katecheta
 


„(…) właściwie, ja bym sobie życzył, żeby na katechezę chodzili ci, którzy naprawdę chcą dorastać w wierze. Fenomen polega na tym, że ludzie często chodzą na katechezę, choć nie chcą, bo – tu nie bardzo wiem – boją się z niej wypisać?; obawiają się, że Pan Bóg się na nich obrazi…” [1]. Z uczniami, którzy otwarcie przyznają się do swojej niewiary i z tymi, których za takich uważamy, bądź z tymi, którzy chodzą, lecz nie wydaje się, aby w nich to wiele zmieniało, na lekcjach religii spotykamy się powszechnie. Wielu katechetom znana jest też zapewne, przytoczona wyżej, opinia ks. Przemysława Kaweckiego. Chcielibyśmy mieć na lekcji jak najwięcej osób praktykujących i zaangażowanych. Tymczasem rzeczywistość jest inna i nie ma co ulegać złudzeniom. Spróbujmy więc ją oswoić. Spójrzmy na problem z dwóch stron. Weźmy pod uwagę kwestie organizacyjne oraz uwarunkowania kulturowe nauczania religii, bo dzięki tym czynnikom – na nasze szczęście – mamy też na katechezie uczniów niewierzących.
 
Czynniki organizacyjne
 
W Dyrektorium ogólnym o katechizacji z 1997 roku czytamy: „charakter wyznaniowy nauczania religii w szkole, prowadzonego przez Kościół zgodnie ze sposobami i formami ustalonymi w poszczególnych krajach, jest (…) nieodzowną gwarancją daną rodzinom i uczniom, którzy wybierają takie nauczanie” (DOK 74). Warunkiem decydującym o organizacji wyznaniowego nauczania religii jest wybór dokonany przez uczniów lub ich rodziców. Wdrożenie nauczania religii zgodnie z zasadami Kościoła i formą funkcjonowania oświaty stanowi gwarancję, iż wybór ów będzie słusznie respektowany i realizowany w toku szkolnej edukacji. Dlatego wykluczenie konfesyjnego nauczania religii ze szkoły równałoby się z pozbawieniem prawa wyboru tych, którzy byliby nim zainteresowani. Czy nie lepiej byłoby jednak – w przypadku grup mieszanych, tj. uczniów wierzących i niewierzących – wprowadzić jeden obowiązkowy przedmiot, np. religioznawstwo?
 
Potrzebę dobrej organizacji jednorodnego nauczania o charakterze religioznawczym bądź też umieszczenia go w ramach edukacji międzykulturowej dostrzegają różne instytucje europejskie, m.in. Rada Europy [2] czy Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie [3]. Takie nauczanie miałoby charakter poznawczy z elementami edukacji empatycznej, a z uwagi na swoją neutralność odbywałoby się w sposób obligatoryjny dla wszystkich uczniów: zarówno wierzących, jak i niewierzących. Forma i program tych zajęć domaga się jednak ścisłej współpracy międzywyznaniowej, bowiem i w tym przypadku rodzą się protesty przeciwko ich obligatoryjności [4]. Niektóre kraje idą jednak w innym kierunku. Niemcy pragną poszerzyć ofertę konfesyjnego nauczania religii w szkole o lekcje islamu, obok istniejącego już nauczania religii katolickiej i ewangelickiej, w celu lepszej integracji z muzułmańską częścią społeczeństwa [5]. Wygląda więc na to, że nauczanie religioznawcze nie rozwiązuje problemów w zróżnicowanym podejściu do wiary uczniów i ich rodziców, a jego organizacja wymaga wielu wysiłków i osiągnięcia porozumienia na drodze dialogu z przedstawicielami różnych religii i światopoglądów.
 
Gdy w grę wchodzi wyłącznie konfesyjna forma nauczania religii, podział adresatów wynika z „sytuacji życia i wiary uczniów, którzy korzystają z nauczania religii w szkole” (DOK 75). Inne znaczenie upatrują w niej uczniowie wierzący, inną ci, którzy „poszukują lub doświadczają wątpliwości religijnych” (DOK 75); jeżeli natomiast uczniowie są niewierzący, lekcja religii „nabiera cech misyjnego głoszenia Ewangelii, czyli prowadzenia do wiary, do której wzrostu i dojrzałości będzie potem, ze swej strony, prowadzić katecheza w kontekście wspólnotowym” (DOK 75). Konfesyjna lekcja religii jest zatem skierowana do wszystkich wymienionych wyżej grup uczniów i wobec każdej z nich spełnia inne zadanie, nie utożsamiając się zarazem z katechezą w pełnym tego słowa znaczeniu (por. DOK 73). Stąd jasno można wywnioskować, iż szkolna lekcja religii rzymskokatolickiej nie jest skierowana wyłącznie do wierzących – kierowana jest do tych, którzy postanowili z określonych powodów uczęszczać na wspomniane zajęcia. Co więcej, ów prosty podział nie łatwo zastosować w grupie dynamicznej, jaką są uczniowie, zmieniający niekiedy swoje postawy w trakcie nauki szkolnej (bo temu przecież ma służyć szkoła). Kształtowanie ich tożsamości, także religijnej, podlega wielu uwarunkowaniom, wśród których ważne miejsce zajmują czynniki kulturowe. Są one warte omówienia z uwagi na ich znaczenie dla rozwoju religijnego młodych ludzi.

Tożsamość w kulturze popularnej
 
Osobowość uczniów jest dzisiaj w dużej mierze kształtowana pod wpływem kultury popularnej. Ta natomiast znacznie wpływa na budowanie tożsamości człowieka, zwłaszcza młodego. „Takie azymuty, jak: religia (katolik, protestant), klasa społeczna (inteligent, robotnik), grupa etniczna czy narodowa (Polak, Ślązak) nie odgrywają już takiej roli co kiedyś, co nie oznacza, że przestały istnieć. (…) Budowanie tożsamości ma obecnie charakter symboliczny, wyraża się w swobodnym doborze znaków kulturowych, które podsuwa kultura popularna” [6]. Wspomniane, tradycyjne wyznaczniki kulturowe wciąż odgrywają pewną rolę (a niekiedy, jak np. w ostatnim czasie na Śląsku, nie jest ona wcale mniejsza), niemniej obok nich pojawiają się nowe elementy i symbole, które ludzie młodzi wybierają, by budować na nich swoją osobowość. To pomieszanie symboli i znaków kulturowych można zilustrować pewnym przykładem.

__________________________________________
Przypisy:

 
[1] Por. Ks. Kawecki o ateistach, którzy chodzą na katechezę, żeby poznać wroga [online], [dostęp: 19 marca 2012], Dostępny w Internecie: http://www.fronda.pl/opinie/czytaj/-nazwa/ks._kawecki_o_ateistach,_ktorzy_chodza-_na_katecheze,_zeby_poznac_wroga.
[2] Jest to widoczne w niektórych zaleceniach Komitetu Ministrów Rady Europy dla państw członkowskich. Zob. Council of Europe, Recommendation CM/Rec (2008) 12 of the Committee of Ministers to member states on the dimension of religions and non-religious convictions within intercultural education [online], [dostęp: 8 marca 2012], Dostępny w Internecie: https://wcd. coe. int/ViewDoc. jsp? id=1386911&Site=CM.
[3] OBWE nie preferuje takiej formy nauczania, ale daje wskazówki państwom członkowskim w celu jej lepszej organizacji. Por. Toledo Guiding Principles on Teaching about Religions and Beliefs in Public Schools, Warsaw 2007, s. 12, 20.
[4] Takie protesty miały miejsce np. w Danii, gdzie muzułmańscy rodzice nie chcieli, by ich dzieci uczęszczały na zajęcia z religii, pamiętając o złych doświadczeniach w kwestii podejścia do islamu na takich zajęciach: „(…) many of today’s young Muslim parents (who are more ‘practising’ than their parents) do not want their children to attend any kind of religious education in public schools. I personally think that this is due to the fact that they during their own schooling have experienced incompetent teachers and education material hostile to Islam”. A. Třnnsen, Inter-Religious education in primary schools in Denmark [online], [dostęp: 2 kwietnia 2012], Dostępny w Internecie: http://www.islamstudie.dk/uddannelse_folkeskole.religion.htm.
[5] Por. Islamic studies gain foothold in state schools [online], [dostęp: 30 marca 2012], Dostępny w Internecie: http://www.thelocal.de/education/20111222-39667.html.
[6] W. Jakubowski, Edukacja w świecie kultury popularnej, Kraków 2011, s. 7.
[7] Tamże, s. 45.
[8] Tamże, s. 25-28.
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Agnieszka Góra
Trzeźwości oczekiwalibyśmy od kierowców – w okresie urlopowym ruch drogowy jest dużo większy. Tymczasem jest już połowa sierpnia, a czy dostrzegamy jakąś pozytywną zmianę w dziedzinie picia – niepicia alkoholu? Ogródki z piwem oblężone, w pubach gwarno i tłoczno, browary i gorzelnie pracują pełną parą...
 
Ks. Mariusz Pohl
Nie bez powodu św. Jakub pisał w swoim liście o zagrożeniach, jakie płyną z niewłaściwego używania języka. To, co mówimy, może wyrządzić o wiele większą szkodę i krzywdę, niż to, co robimy. Czyny mają zasięg ograniczony do konkretnej sytuacji, działania, osoby, czasu i miejsca akcji. Słowa mogą działać trochę na podobieństwo wirusa...
 
o. Wojciech Jędrzejewski OP
Wiemy, że przebaczenie nie zawsze jest czymś oczywistym i spontanicznym. Doświadczenie pokazuje, że niejednokrotnie ten drugi nie jest w stanie unieść wyznanej winy. Czuje się tak zraniony, że zatrzaskuje przed nami drzwi. Ukąszony odkryciem dramatycznej prawdy, nie potrafi okazać współczucia i poddaje się paraliżowi bólu i nienawiści. Z tego powodu niejednokrotnie się zdarza, że ludzie nie decydują się na taki krok. 
 

reklama