logo
Piątek, 19 grudnia 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: Joanna (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-08-31 22:26

Zaczynałam nowennę już 2 razy ale nie ukończyłam. Teraz zaczęłam 3 raz i mam zamiar ją ukończyć. Kiedy ją zaczęłam poczułam się inaczej niż wcześniej, że teraz robię to właściwie. Jednak szybko zaczęły się dziać nieszczęśliwe zbiegi? okoliczności
np. w intencji miałam min uzdrowienie córki gdy zaczęłam odmawiać jej stan się pogorszył tak że cały urlop (jedyny w tym roku) spedziłam u lekarzy i na badanich, wśród rodziny zaczęły krążyć na mój temat niesprawiedliwe i oszczercze opinie (jak nigdy dotąd) a to i tak nie wszystko tylko część zdarzeń bo nie będę się na ten temat rozpisywać. Im więcej się modlę (spowiedz, komunia , msza święta, nowenna...) tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka i czego się dotknę to ciągle są jakies nieprzewidziane złe zdarzenia. Czasami to się boję, bo zaczynam się zastanawiać co jeszcze mnie spotka. Czy ktoś zetkną się z taką reakcją? Co to oznacza i dlaczego tak jest? Proszę napiszcie

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: Małgorzata (---.multi-play.net.pl)
Data:   2013-09-02 00:23

Joanno,
jestem "raczkująca" jeśli chodzi o żywe przeżywanie wiary, mam nadzieję, że ten rok w którym coś drgnęło to zaproszenie do wspaniałej drogi z Bogiem, którego nie odrzucę.
Z własnego doświadczenia powiem tak: to normalne. Kiedy bardziej zwracasz się ku Bogu, pogłębiasz relację z Nim, zły się delikatnie mówiąc wścieka. Jemu zaczyna się palić grunt pod nogami, a najlepszą obrona atak..., przecież to znamy.
To proste, chce ci pokazać, że modlitwa nie ma mocy, że Bóg nie ma mocy, więcej chce osłabić twoje zaufanie do Boga a w końcowym efekcie oderwać cię od Boga!
Czy w chwili kolejnej doznanej przykrości, kiedy wydaje ci się, że więcej nie dasz rady, nie przemyka przez głowę myśl: to bez sensu, bez modlitwy było lepiej, a teraz się wali i dostaję cięgi z każdej strony... I pojawia się pokusa zaprzestania?
Czy nie tak bywa?

"Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku, ale nie znajduje. Wtedy mówi: wrócą do swego domu, skąd wyszedłem; a przyszedłszy zastaje go niezajętym, wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie, bierze siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam i staje się późniejszy stan człowieka gorszy niż był poprzednio"
Mateusz 12, 43-45
Ten fragment kiedyś wyjaśnił mi wszystko w kwestii, która Cię nurtuje, to zwielokrotnienie złych przypadków.
WALCZ! Nigdy się nie poddaj! Z pokorą, posłuszeństwem wobec Boga, zgodą na Jego wolę. Nie mów: nie mam już sił, ale: Jezu dodaj mi sił. On cały czas Ci towarzyszy, a jak już będzie za ciężko, wierz mi, weźmie Cię na ręce i sam dalej poniesie. Dużo by można napisać, ale to chyba najważniejsze.
W miarę możliwości: CODZIENNA EUCHARYSTIA, różaniec - Niepokalana go pokonała. Pamiętaj nie jesteś jedna na tej drodze, szczerze polecam modlitwę:
Jezu, Ty się tym zajmij: http://sychar.org/jezu-ty-sie-tym-zajmij/ (działa nie tylko w trudnych małżeństwach), poszukaj modlitwy do św. Michała Archanioła, proś o modlitwę za siebie i w twoich intencjach.
Jeśli "on" usiłuje przeszkodzić i zniechęcić - tzn. że jesteś na dobrej drodze do Boga. Pamiętaj, że to Bóg z miłości do Ciebie oddał swoje życie na Krzyżu, a nie "on". Wytrwaj, nie bój się. Nie jesteś sama.

Przydałby się także stały spowiednik, albo kierownik duchowy, to pomaga, ale nie jest prosto znaleźć. Módl się w tej intencji. Niech Bóg Cie błogosławi.

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: Elka (---.serv-net.pl)
Data:   2013-09-02 10:21

To może być działanie złego ducha, który nie chce, byś się nawróciła. Możesz odmawiać modlitwy o pokonanie złych duchów. Niezwykle skuteczny w walce z szatanem jest różaniec. No i oczywiście komunia św. i spowiedź. A nade wszystko nie rezygnuj, ofiaruj swe cierpienia w jakichś intencjach i nie pozwól, by zły duch zwyciężył. A on niestety walczy o każdą duszę, by tylko nie zbliżyła się do Boga.

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: toja (193.242.212.---)
Data:   2013-09-02 10:51

A nie pomyślałaś o tym, że z życia nie da się całkowicie wyeliminować cierpienia, zła, nieporozumień. Takie jest po prostu życie. Człowiekowi potrzebne są zarówno dobre jak i złe doświadczenia. Na co choruje Twoja córka? Jeśli to są jakieś zwykła zakażenia, grypy, przeziębienia czy inne dziecięce choroby, to przecież nie zrobisz ze swojego dziecka plastiku, którego się nic nie ima.

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: Zofia (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2013-09-02 10:58

A jak byś się czuła, gdyby to wszystko co się wydarza, wydarzyłoby się, a Ty byś nie trwała na modlitwie? Byłoby Ci lżej?
To nie musi być tak, że choroba się pojawiła, bo zaczęłaś nowennę. Natomiast to, że zaczęłaś się modlić, jest dla Ciebie pomocą, aby przebrnąć przez trudną sytuację z Bogiem, ze świadomością, że ON jest z Tobą:)

Życzę wytrwałości:)

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: Janusz (---.opera-mini.net)
Data:   2013-09-02 13:18

Sprawa jest troszkę skomplikowana, ponieważ prawdą jest, że "nieprzyjaciel zaczyna przeszkadzać", ponieważ nie podoba mu się modlitwa. Podam rady św. Ignacego, jednak jak zwykle mogą być ciężkawe do zrozumienia. Św. Ignacy poleca "walczyć", mówił, że można "powalić przeciwnika na ziemię". W tym celu zaleca:

" Reguła 12. Nieprzyjaciel w zachowaniu się podobny jest do kobiety, w tym mianowicie, że siły ma słabe, ale chęć [szkodzenia] mocną. Bo właściwością kobiety w czasie sprzeczki z jakimś mężczyzną jest tracić odwagę i uciekać, jeśli mężczyzna stawia jej dzielnie czoło; a przeciwnie, jeżeli mężczyzna zaczyna uciekać tracąc odwagę, wtedy gniew, mściwość i dzikość kobiety nie zna granic, ni miary.

Podobnie właściwością nieprzyjaciela jest tracić siły i odwagę i uciekać ze swymi pokusami, jeżeli osoba ćwicząca się w rzeczach duchownych stawia odważnie czoło pokusom nieprzyjaciela i działa wręcz odwrotnie. A znów jeśli osoba ćwicząca się zacznie się lękać i tracić odwagę pod naporem pokus, wtedy nie ma na całej ziemi bestii bardziej dzikiej niż nieprzyjaciel natury ludzkiej, w dążeniu do spełnienia swego przeklętego zamiaru z niezmierną przewrotnością.


Reguła 13. [Nieprzyjaciel] zachowuje się jak uwodziciel. który chce pozostać w ukryciu i nie być ujawnionym. Albowiem człowiek przewrotny, namawiając do złego córkę jakiegoś dobrego ojca, albo żonę jakiegoś dobrego męża, chce żeby jego słowa i namowy zostały w tajemnicy; a przeciwnie bardzo mu się nie podoba, gdy córka ojcu, lub żona mężowi wyjawi jego chytre słowa i zamiar przewrotny, bo wtedy łatwo wnioskuje, że sprawy rozpoczętej nie będzie mógł doprowadzić do skutku.


Reguła 14. [Nieprzyjaciel] zachowuje się także jak wódz na wojnie, gdy chce [jakiś gród] zwyciężyć i złupić. Wódz bowiem lub dowódca wojskowy, rozbiwszy obóz i zbadawszy siły i środki [obronne] jakiegoś zamku, atakuje go od strony najsłabszej.

Podobnie i nieprzyjaciel natury ludzkiej krąży i bada ze wszech stron wszystkie nasze cnoty teologiczne, kardynalne i moralne, a w miejscu, gdzie znajdzie naszą największą słabość i brak zaopatrzenia ku zbawieniu wiecznemu, tam właśnie nas atakuje i stara się nas zdobyć. (C.D 326-328).


Skutkiem ataków nieprzyjaciela jest tzw. "strapienie duchowe". Ignacy zaleca w strapieniu:

Reguła 4. O strapieniu. To, co jest przeciwieństwem reguły trzeciej, nazywam strapieniem. I tak ciemność w duszy, zakłócenie w niej, poruszenie do rzeczy niskich i ziemskich, niepokój z powodu różnych miotań się i pokus, skłaniający do nieufności, bez nadziei, bez miłości. Dusza stwierdza wtedy, że jest całkiem leniwa, letnia, smutna i jakby odłączona od swego Stwórcy i Pana. Albowiem jak pocieszenie jest przeciwieństwem strapienia, tak i myśli rodzące się z pocieszenia są przeciwieństwem myśli rodzących się ze strapienia.


Reguła 5. W czasie strapienia nigdy nie robić [żadnej] zmiany, ale mocno i wytrwale stać przy postanowieniach i przy decyzji, w jakiej się trwało w dniu poprzedzającym strapienie, albo przy decyzji, którą się miało podczas poprzedniego pocieszenia. Bo jak w pocieszeniu prowadzi nas i doradza nam duch dobry, tak w strapieniu – duch zły, a przy jego radach nie możemy wejść na drogę dobrze wiodącą do celu.


Reguła 6. Chociaż w strapieniu nie powinniśmy zmieniać poprzednich postanowień, to jednak jest rzeczą wielce pomocną usilnie zmieniać samego siebie [nastawiając się] przeciw temu strapieniu, np. więcej oddając się modlitwie, rozmyślaniu, rzetelniejszemu badaniu [sumienia] i do pewnego stopnia pomnażać nasze praktyki pokutne.

320

Reguła 7. Będący w okresie strapienia niech zastanawia się nad tym, jak to Pan, dla wypróbowania go, zostawił go jego władzom naturalnym, ażeby stawiał opór różnym poruszeniom i pokusom nieprzyjaciela: albowiem może on tego [dokonać] z pomocą Bożą, na której mu nigdy nie zbywa, chociaż tego wyraźnie nie odczuwa, bo Pan odebrał mu dużo zapału, wielką [odczuwaną] miłość i silną łaskę, pozostawiając mu jednak łaskę wystarczającą do osiągnięcia zbawienia wiecznego.


Reguła 8. Będący w okresie strapienia niech się sili na wytrwanie w cierpliwości, która jest przeciwna napaściom, jakie go spotykają, i niech myśli, że rychło dozna pocieszenia, jeśli tylko z pilnością przeciwstawi się temu strapieniu, jak było powiedziane w regule szóstej [319].
Podobnie i nieprzyjaciel natury ludzkiej, kiedy poddaje duszy sprawiedliwej swoje podstępy i namowy, chce i pragnie, żeby zostały przyjęte i zachowane w tajemnicy; a kiedy się je odkrywa przed dobrym spowiednikiem albo inną osobą duchowną, która zna jego podstępy i złości, bardzo mu się to nie podoba; wnioskuje bowiem, że nie będzie mógł doprowadzić do skutku swego już zaczętego a przewrotnego zamiaru, bo odkryte zostały ;ego wyraźne podstępy. (C.D 318-321).

Tak więc nieprzyjaciel zaczyna kombinować jakby nas "zdobyć" i robi to strasznie perfidnie, jednak można mu się przeciwstawić lub przeciwstawiać poprzez owe "w jakiś sposób pomnożyć praktyki pokutne" a przede wszystkim poprzez "przedłużanie modlitwy". No tak, jeżeli nieprzyjaciel nakłania do skracania modlitwy, to trzeba ją przedłużać. Jednak nie jest tak zawsze, bo przy sumieniu skrupulanckim "nieprzyjaciel" nakłania do "przesadzania w praktykach religijnych". Dlatego też należy uważać z tym "mnożeniem modlitw". Lepiej jest przedłużyć jedną niż zwiększać ich ilość. Ponadto Św. Ignacy przywiązywał szczególną uwagę do "ogólnego rachunku sumienia" i mówił aby trwał on 15 min. Ignacy mówił, że jest to najważniejsze ćwiczenie duchowe w ciągu dnia. Proponuję więc poszukać i zacząć się modlić nim. Jednak modlitwa "ogólnym rachunkiem sumienia nie należy do łatwych", ale naprawdę przynosi dobre skutki. Polecam więc, zwłaszcza w czasie trudności, które przeżywasz.

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: angelika (---.opera-mini.net)
Data:   2013-09-02 14:58

Miałam podobnie, ale to nie jest wina modlitwy. Po prostu trzeba to przetrwać.

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: xc (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2013-09-02 15:26

Jeśli byłoby tak, że modlitwa służyłaby do tego, żeby załatwiwać sprawy z Bogiem, to Bóg w zasadzie ograniczałby się do tego aby być naszym "podwykonawcą".
Mam problemy z synem. Zamiast z nim pogadać, zająć się nim, pomyśleć nad tym jak tu te problemy rozwiązać, to wystarczyłoby abym sprawę "omodlił" i już. Nie ma problemów. Nie ma potrzeby rozmowy, bycia z synem, wczucia się w jego sprawy, wyłożenia własnego punktu widzenia tak aby do niego dotarło i tak dalej. Bóg by za mnie wszystko załatwił, dzięki modlitiwie. No to po co jestem ja jako ojciec mojego syna? Po co moje ojcostwo? To w zasadzie każdy mógłby pomodlić się za mojego syna, sprawę z Bogiem załatwić. I co? On byłby wtedy jego ojcem? A może liczyłoby się, kto dłużej i głośniej się modli? Im kto więcej razy nowennę "zalicza" to byłby lepszym ojcem albo matką?

Czy Bóg ma nas uwolnić o troskę o przyszłość? O troszczenie się o siebie samych i naszych najbliższych? Czy mogę sprowadzić Stwórcę do roli realizatora moich próśb? A co jeśli prośby te są niesłuszne? Nawet w dobrej intencji ale "od czapy"? Przecież ja mogę się mylić. Mam prawo do błądzenia.

Nie znam dokładnie Pani sytuacji, trudno wyrobić sobie opinię po przeczytaniu tych paru (emocjonalnych) zdań. Ale gdy choroba dotykała moje dzieci, to staram się ze wszystkich sił zapewnić im jak najlepszą opiekę medyczną, jak najlepsze terapie, jak najlepszy komfort. I jednocześnie proszę Boga o Jego opiekę nad nimi. Jedno nie zwalnia mnie z drugiego. Jedno nie zastępuje drugiego.

Modlitwa to nie olimpiada, na której obowiązuje zasada: citius, altius, fortius.
Ja widzę modlitwę jako intymną, moją rozmowę z moim Stwórcą. Rozmowę, której rezultat jest tajemnicą.

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: Tionne (78.10.85.---)
Data:   2013-09-02 21:23

"Kiedy ją zaczęłam poczułam się inaczej niż wcześniej, że teraz robię to właściwie." Myślę, że tu tkwi istota twojej modlitwy, twoja przemiana. Byc moze czasem to jest wazniejsze niz wymodlenie intencji. Bóg chce twojego całkowitego zaufania. To twoja próba wiary. Nie bój sie, jestes w najlepszych Rękach.

 Re: Im więcej się modlę tym więcej nieprzyjemności mnie spotyka.
Autor: Judyta (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-09-02 22:45

Niedawno modliłam się w intencji zdrowia pewnej osoby. Przez dłuższy czas nic się nie zmieniało, chwilami było wyraźnie gorzej, mimo to jakoś nie traciłam wiary. I dwa-trzy miesiące temu nie tylko stan zdrowia tej osoby gwałtownie się poprawił, ale dodatkowo okazało się, że siostra jest w ciąży i kolejny członek rodziny w drodze. Nazywam to swoim osobistym cudem i potwierdzam, że Bóg rozdziela łaski hojną ręką, dając o wiele więcej niż prosimy.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: